Środa, 7 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Prof. Zimmermann odpowiada Jerzemu Stępniowi w sprawie samorządowych kolegiów odwoławczych

04.11.2015, 06:24; Aktualizacja: 04.11.2015, 07:18
  • Wyślij
  • Drukuj

Przekształcenie SKO w sądy pierwszej instancji musiałoby oznaczać automatyczne wyposażenie tych sądów oraz sądów wyższej instancji w kompetencje jurysdykcyjne - pisze prof. Jan Zimmermann.

Reklama

Odpowiedź Jerzego Stępnia ("Ustrojowe łapanie się za lewe ucho" DGP z dnia 21.10.2015 r.) na naszą polemikę (J. Zimmermann i M. Stec: „Samorządowe kolegia odwoławcze są niezbędne” DGP z dnia 30.09.2015 r.), dotyczącą jego zapatrywań na kwestię ewentualności likwidacji samorządowych kolegiów odwoławczych, jest zdumiewająca i przykra.

Autor tej odpowiedzi w ogóle nie podjął dyskusji z naszymi argumentami stwierdzając, że „czuje się zwolniony z tego obowiązku w świetle wniosków końcowych” wyrażonych przeze mnie w artykule pt. „Jurysdykcyjna ranga samorządowych kolegiów odwoławczych” (RPEiS Nr 3, 2015). Rzecz w tym, że Jerzy Stępień najwyraźniej tego artykułu ze zrozumieniem nie przeczytał, a nadto posłużył się wyrwanym z kontekstu końcowym postulatem ewentualnego przekształcenia kolegiów w sądy pierwszej instancji. Otóż uważna lektura mojego artykułu, lub choćby tylko zwrócenie uwagi na jego tytuł, powinny były przekonać mojego adwersarza o tym, że całe to opracowanie zostało osnute na tezie o jurysdykcyjnym charakterze samorządowych kolegiów odwoławczych, organów o kompetencji merytorycznej a nie organów kontrolnych. Zgodnie z tytułem, wszystkie szczegóły artykułu zostały tej tezie podporządkowane i dotyczy to oczywiście również wspomnianego postulatu końcowego. Oczywiście bowiem przekształcenie kolegiów w sądy pierwszej instancji musiałoby oznaczać automatyczne wyposażenie tych sądów oraz sądów wyższej instancji w kompetencje jurysdykcyjne. Może to być wyłącznie taki zabieg, który równocześnie wyposaży obydwie instancje sądowe w kompetencje merytoryczne w pełnym zakresie. Mój wniosek wynikał z takiego właśnie założenia, natomiast Jerzy Stępień, pomijając ten kontekst, napisał: „toż to właśnie jasno zarysowany plan likwidacji SKO”. Stwierdzenie to jest dalej rozwijane przez absurdalny zarzut, że dokonuję „wolty” i że zakładam z góry, że druga instancja administracyjna nie jest w ogóle potrzebna. Trudno o większe nieporozumienie. Gdybym twierdził tak, jak przyjmuje Jerzy Stępień, musiałbym zanegować niemal cały swój dorobek naukowy, łącznie z pracą habilitacyjną, poświęconą właśnie administracyjnemu tokowi instancji. Powiem więc jeszcze raz, jasno: ewentualność przekształcenia kolegiów w sądy (zresztą dzisiaj mglista i wymagająca zupełnej przebudowy systemu sądownictwa administracyjnego) nie może absolutnie oznaczać: 1) ich likwidacji a właśnie przekształcenie, 2) odebrania im pełnego spectrum kompetencji merytorycznych, 3) pozostawienia skargi kasacyjnej. Wymaga ona uruchomienia środka merytorycznego – odwołania lub apelacji od orzeczeń kolegiów do sądów drugiej instancji.

Napisałem wyżej eufemistycznie, że jest to nieporozumienie. Jednak z przykrością stwierdzam, że nie wynika ono z innej argumentacji, ale z manipulowania moim tekstem. Dodatkowo Jerzy Stepień sugeruje, że moje, tak właśnie przez niego interpretowane stanowisko, wynika z idei „uratowania etatów i wzmocnienia pozycji członków SKO”. Jest to insynuacja, która, podobnie jak fakt wybiórczego traktowania mojego tekstu, nie powinna być używana w ramach poważnej dyskusji prowadzonej przez tak wybitną osobę.

Pozostałe fragmenty odpowiedzi Jerzego Stępnia zostały niestety napisane w tym samym duchu, przy czym ich autor wpada tu we własne sidła. Właśnie on dokonuje „wolty” stwierdzając nagle, że samorządowe kolegia odwoławcze są organami samorządowymi, podczas gdy w swoim wcześniejszym felietonie, który krytykowaliśmy, mówił i przekonywał, że mają one charakter organów administracji rządowej. Zresztą w tymże kontekście zarzuca mi nieprawdę, podczas gdy, to on całkowicie błędnie wyprowadza wnioski ustrojowe z ustawy procesowej (k.p.a.). Nie szczędzi on tu również różnych złośliwości pod adresem kolegiów, nazywając „kuriozum” ustawę o kolegiach, stwierdzając ironicznie, że kolegia wykazują „godną pozazdroszczenia, niezwykłą biegłość w popularyzowaniu swej aktywności” i że „łapią się one prawą ręką za lewe ucho”. Tego rodzaju argumentacja w dyskusji naukowej co najmniej dziwi - nawet, gdy się zważy, że mamy do czynienia z luźniejszą formą felietonu.

W naszej polemice z Jerzym Stępniem przetoczyliśmy szereg istotnych i podstawowych argumentów merytorycznych. Niestety nie zmierzył on się z nimi merytorycznie, robiąc wyraźny unik. Szkoda, ponieważ zagadnienie, które doprowadziło do naszych sporów stanowi problem ogromnej wagi.

prof. dr hab. Jan Zimmermann Uniwersytet Jagielloński

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Źródło:Prawnik.pl
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Artykuły powiązane
      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Rynek

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Znalezienie swojej niszy to dziś warunek zaistnienia na konkurencyjnym rynku – przekonuje Karolina Schiffter, zwyciężczyni 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.