Niedziela, 11 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Siła bije na głowę argumenty

23.02.2016, 10:33; Aktualizacja: 23.02.2016, 10:39
  • Wyślij
  • Drukuj

Może sprawność procesu legislacyjnego jest dla polskiego ustawodawcy ważniejsza niż opinie ekspertów, ale przynajmniej w końcu stoi za tym konkretna wizja polityki tworzenia prawa - pisze dr Artur Kotowski.

Reklama

(...)

W literaturze naukowej (mam tu na myśli m.in. prace Sławomiry WronkowskiejJaśkiewicz) wyszczególniono na płaszczyźnie bardzo ogólnej (a więc niekoniecznie sztywno metodologicznej) dwa modele legislacji. Kryterium tego rozróżnienia posiada jednak charakter bardziej poznawczy niż logiczny. Chodzi tu o matriarchalny i patriarchalny model legislacji. Ten pierwszy co do zasady odwołuje się do aksjologii dyskursu jako sposobu uzyskania trafnego rozstrzygnięcia w zakresie decyzji prawotwórczej, w sytuacji gdzie organ tworzący prawo jest raczej jedynie moderatorem. Rzecz jasna nie zmienia to faktu, że ma on jednocześnie decydujący (legalny) atrybut władczy w kwestii wyboru finalnej treści prawa uchwalanego. W tym modelu istotną rolę odgrywa więc czynnik konsultacyjny, a stanowienie prawa odbywa się z perspektywy siły argumentów, a nie argumentu siły.

Z kolei model patriarchalnego tworzenia prawa odwołuje się w pierwszej kolejności do woli suwerena politycznego i prakseologii stanowienia prawa. Przekazanie woli (ubranej w szatę semantyki normatywnej) ma być przede wszystkim jak najbardziej efektywne. Jedynym kryterium oceny jest zatem sprawność przeprowadzenia procesu prawodawczego od strony formalnej, zaś legitymizacja rozumiana jest jedynie w kategorii pozytywistycznego aktu stanowienia prawa. Dlatego też głosy krytyki (np. prof. Kosikowskiego) o braku dostatecznej legitymacji demokratycznej np. z powodu zgłoszenia projektu ustawy przez grupę 15 posłów są według założeń tego modelu kompletnie bez znaczenia. Warto też zwrócić uwagę, że taka wizja procesu legislacyjnego odwołuje się do postrzegania prawa w kategoriach relacji społecznej i stanowi interesujące połączenie filozoficznego realizmu prawniczego z czymś na kształt neopozytywizmu.

Nie dość, że model matriarchalny jest nowocześniejszy, to, co jeszcze ważniejsze, jest także zwyczajnie lepszy dla samego prawodawcy. Nawet jeśli uwzględnimy racje czysto instrumentalnie rozumianej polityki (lepiej legitymizuje ona decyzję prawotwórczą). W rzeczywistości państwa demokratycznego po prostu nie da się długotrwale stanowić prawa z perspektywy siły. Taka praktyka może ostatecznie obrócić się przeciwko władzy politycznej.

(...)

Cały felieton czytaj w eDGP.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Rynek

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Znalezienie swojej niszy to dziś warunek zaistnienia na konkurencyjnym rynku – przekonuje Karolina Schiffter, zwyciężczyni 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.