Środa, 7 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Zwroty akcji jak w filmie

Łukasz Bojarski12.04.2016, 00:00
  • Wyślij
  • Drukuj

Dwoje z pięciorga wybranych w grudniu 2015 r. i zaprzysiężonych przez prezydenta sędziów TK orzeka, podkreślając jednak, że ich udział w rozprawach jest aktem protestu . Status pozostałych trzech jest zawieszony. Mamy też trzy osoby, od których głowa państwa nie odebrała ślubowania. I w takiej oto atmosferze dochodzi do wyborów sędziego na kolejne zwalniające się stanowisko - pisze Łukasz Bojarski, prezes INPRIS.

Reklama

(...)

Nikt jednak nie przypuszczał, co będą niosły ze sobą wybory sędziów TK. Najpierw wybory październikowe, przeprowadzone w ciągu jednego tygodnia, mimo że terminy upływu kadencji poprzedników były znane i było mnóstwo czasu, żeby się do tego procesu przygotować. W pośpiechu, naruszając standardy. Po pierwsze poprzedni Sejm przegłosował niekonstytucyjny wybór dwóch sędziów na zapas, na podstawie zmienionej w ostatniej chwili ustawy. Po drugie jeden z kandydatów, prof. B. Sitek, budził poważne wątpliwości związane ze spełnianiem warunków formalnych (studia nie z prawa, ale z prawa kanonicznego), które wyjaśniano niemal w biegu, opracowując w nocy odnośne ekspertyzy. Październikowy proces wyłaniania sędziów nie został zakończony, bowiem żadna z wybranych osób dotąd nie złożyła ślubowania, a prezydent odmawia w tej mierze stosowania prawa i działania zgodnego z wyrokiem TK. Warto wspomnieć, że z bardzo podobną sytuacją będziemy mieli do czynienia w 2019 r. Wtedy także kadencja trzech sędziów upływa krótko po prawdopodobnej dacie wyborów parlamentarnych (3 grudnia 2019 r.). Ciekawe, czy ostatnia lekcja przyniesie skutki, i będziemy do tego przygotowani.

Jednak koniec 2015 r. przyniósł także wydarzenia, które mogłyby stać się kanwą sensacyjnego filmu. Na zajęte miejsca Sejm wybiera nowych sędziów w ciągu doby. Zgłoszeni 1 grudnia wieczorem, wybrani 24 godziny później. Osoby zainteresowane ich życiorysami mają kilka godzin (podczas których media ujawniają liczne kontrowersyjne polityczne powiązania kandydatów). Niedługo po wyborze nowi sędziowie składają przed prezydentem ślubowanie – w atmosferze tragikomicznej, pod osłoną nocy, by już rano w asyście panów z BOR zażądać wejścia do budynku trybunału.

Monitorowanie takich wyborów ogranicza się do rejestrowania faktów, nie ma czasu na standardowe działania: kontakt z kandydatami, wypełnienie przez nich kwestionariusza i przekazanie informacji na temat doświadczenia, opracowanie profili kandydatów, zorganizowanie spotkań z nimi. Jak wiemy dwoje z pięciorga wybranych sędziów orzeka (choć podkreślając, że ich udział jest aktem protestu, a nie legitymizowaniem nielegalnych ich zdaniem działań trybunału), status trzech jest zawieszony. I w takiej to atmosferze dochodzi do wyborów sędziego na kolejne zwalniające się stanowisko.

Jak gdyby nigdy nic

Jak więc potraktować te wybory? Jak się zachować? Uznać, że jest to niezależny proces, który może w spokoju przebiegać osobno? Abstrahować od obecnej sytuacji i wypowiedzi przedstawicieli rządu oraz ministra sprawiedliwości, który nie uznaje działań trybunału, a sędziom grozi, pisząc, że „jakiekolwiek próby działania TK (...) mogą jedynie stać się przedmiotem podjętej przez niego kontroli przestrzegania prawa”?

Jako koalicja organizacji: INPRIS, Fundacji Helsińskiej i Międzynarodowej Komisji Prawników, która od 2006 r. monitoruje wybory sędziów TK, kilka dni po ogłoszeniu druku sejmowego z nazwiskiem jedynego kandydata, prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego (partie opozycyjne tym razem nie zdecydowały się na zgłoszenie kogokolwiek), skontaktowaliśmy się z profesorem. Poinformowaliśmy o prowadzonym monitoringu i jego metodologii, prosząc o stosowne informacje. Uznaliśmy też, że nie możemy nie odnieść się do obecnej sytuacji. Zadaliśmy więc dwa dodatkowe pytania: Jakie jest pańskie stanowisko w sprawie nieodebrania ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm w październiku 2015 r.? Jakie jest pańskie stanowisko w sprawie nieopublikowania wyroku TK z 9 marca 2016 r.?

Czy kandydat odpowie na nasze pytania, nie wiem, sądzę jednak, że podobne pytania padną podczas posiedzenia komisji sejmowej. Wypada bowiem wiedzieć, czy osoba, która kandyduje do TK, uznaje działania jego sędziów (wybranych przez różne większości parlamentarne, bywało, że niemal jednomyślnie) za nielegalne; czy może uważa, że rozprawy, które trybunał tydzień temu wznowił, to spotkania towarzyskie?

Cały felieton czytaj w eDGP.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Rynek

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Znalezienie swojej niszy to dziś warunek zaistnienia na konkurencyjnym rynku – przekonuje Karolina Schiffter, zwyciężczyni 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.