Poniedziałek, 5 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Owoce z zatrutego drzewa rodzą się nie tylko w postępowaniu karnym

Rafał Krawczyk19.04.2016, 00:00

Procedura cywilna ani nie zakazuje jednoznacznie korzystania z nielegalnie zgromadzonych dowodów, ani też wprost na to nie pozwala. Efekt: rozbieżne orzecznictwo - pisze sędzia Rafał Krawczyk.

Reklama

W ostatnich tygodniach na łamach prasy prawniczej toczy się ożywiona dyskusja na temat znowelizowanego (po kilkumiesięcznym okresie obowiązywania) art. 168a kodeksu postepowania karnego, który dotyczy zasad wykorzystywania dowodów uzyskanych za pomocą czynu zabronionego. Problem z takimi dowodami mają jednak nie tylko sądy karne, ale także cywilne. Rozwój techniki i powszechna dostępność sprzętu pozwalającego utrwalać dźwięk i obraz spowodowały, że w licznych procesach przedstawiane są nagrania uzyskane bez zgody osoby nagrywanej, zapisy poczty elektronicznej, do której się włamano, czy wiadomości lub zdjęcia zdobyte po sforsowaniu zabezpieczeń w portalach społecznościowych.

W postępowaniu cywilnym problem jest tym większy, że ustawodawca w ogóle nie przejawia zainteresowania uregulowaniem zagadnienia. Tymczasem procedura cywilna ani nie zakazuje wprost korzystania z nielegalnie zgromadzonych dowodów, ani też wprost na to nie pozwala. Z art. 227 kodeksu postępowania cywilnego wynika, że przedmiotem dowodu mogą być wszelkie fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie. Jednocześnie art. 309 k.p.c. przesądza o otwartości katalogu środków dowodowych. Zwolennicy dopuszczalności przeprowadzania wszystkich dowodów, niezależnie od sposobu ich uzyskania, z tych właśnie norm wywodzą swoje przekonanie o braku jakichkolwiek zakazów w tym zakresie. Adwersarze uważają, że stosowny zakaz wyprowadzić można nawet z prawa procesowego, ale przede wszystkim z prawa materialnego w zakresie ochrony dóbr osobistych oraz wprost z norm konstytucji.

Pewne reguły wypracowano w doktrynie i orzecznictwie, głównie sądów apelacyjnych (niestety próżno jest szukać pogłębionych wypowiedzi Sądu Najwyższego, zwłaszcza z ostatniego okresu). Brak wyraźnej regulacji w przepisach sprawia, że tak zwolennicy wykorzystywania nielegalnie zdobytych dowodów w pełnym zakresie, jak i ci, którzy opowiadają się za ich całkowitą dyskwalifikacją, znajdą rozstrzygnięcia na poparcie swoich zapatrywań. Pośrodku pozostaje zaś całe spektrum poglądów warunkowo, w zależności od okoliczności sprawy, zezwalających na wykorzystanie takich dowodów.

Sądy się spierają

Najpierw warto odpowiedzieć na pytanie, jaki dowód można uznać w postępowaniu cywilnym za pozyskany w sposób nielegalny. Pojęcie to trzeba rozumieć dość szeroko. Za takie dowody należy uznać zatem nie tylko te, przy których wytworzeniu naruszono prawo, ale także te, które pozyskano z naruszeniem zasad współżycia społecznego, powszechnie akceptowanych norm etycznych czy też w końcu dobrych obyczajów. W praktyce chodzi przede wszystkim o nagrania, tak audio, jak i wideo, dokonane bez zgody osoby nagrywanej, oraz cudze prywatne wiadomości, zdjęcia i filmy.

Zwolennicy korzystania z nielegalnych nagrań jako argument dla słuszności swoich poglądów wskazują przede wszystkim na wyrok Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2003 r. (sygn. akt IV CKN 94/01). Analiza uzasadnienia tego judykatu, który był mocno krytykowany w piśmiennictwie, wskazuje, że Sąd Najwyższy bardzo powierzchownie podszedł do omawianej kwestii i bez szerszego umotywowania swojego stanowiska stwierdził po prostu, że nie można z góry dyskwalifikować dowodu z nagrań rozmówcy niemającego świadomości, że jest nagrywany.

Poglądy sprzeciwiające się w sposób stanowczy samej dopuszczalności powoływania dowodów z nagrań rozmów dokonywanych bez uzyskania zgody rozmówcy wyrażono w kilku orzeczeniach sądów apelacyjnych, traktując takie dowody jako zdobyte nielegalnie. Przy czym bezprawność nagrania rozumie się (tak w orzecznictwie, jak i doktrynie) nie tylko jako podsłuchiwanie osób trzecich bez uprawnienia, ale także nagrywanie prywatnych rozmów bez wiedzy i zgody rozmówcy. W wyroku z 6 lipca 1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 380/99) stwierdził, że gromadzenie materiału dowodowego w procesie i prezentowanie go przez strony nie powinno odbywać się z naruszeniem zasad współżycia społecznego. Sąd wyszedł z założenia, że ochrona prawa do swobody wypowiedzi, wyboru rozmówcy i tajemnicy rozmowy, które to prawo narusza nagranie dokonywane bez wiedzy rozmówcy, wynika z art. 23 k.c.

Z kolei Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z 10 stycznia 2008 r. (sygn. akt I ACa 1057/07) zajął stanowisko, że podstępne nagranie prywatnej rozmowy godzi w konstytucyjną zasadę swobody i ochrony komunikowania się gwarantowaną w art. 49 ustawy zasadniczej, dlatego dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem nie powinny być w postępowaniu cywilnym co do zasady dopuszczane. O małej wartości dowodowej nielegalnych nagrań wypowiadał się natomiast Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 22 sierpnia 2012 r. (sygn. akt I ACa 717/12).

Antagoniści korzystania z nielegalnych podsłuchów mogli powoływać się także na wyrok Sądu Najwyższego z 13 listopada 2002 r. (sygn. akt I CKN 1150/00). SN podjął w nim próbę oceny wyłączenia bezprawności naruszenia dobra prawnego chronionego w art. 49 konstytucji w sytuacji, w której nagrywający powołuje się na usprawiedliwiony interes prywatny. Sprawa o ochronę dóbr osobistych będąca przedmiotem rozstrzygnięcia SN została wytoczona pozwanej, która na potrzeby procesu rozwodowego nagrywała powódkę, chcąc zdyskwalifikować ją jako świadka. Pozwana twierdziła, iż działanie takie, w ramach ochrony usprawiedliwionego interesu prywatnego, stanowiło okoliczność wyłączającą bezprawność. Podnosiła, że nagrania rozmów, które uzyskała dzięki podsłuchowi, były dla niej „jedynym dostępnym sposobem udowodnienia w procesie rozwodowym, że zeznania teściowej mijają się z rzeczywistym stanem rzeczy”. Podkreśliła, że mając świadomość „wybitnie negatywnego stosunku teściowej do niej”, musiała się bronić przed fałszywymi zeznaniami.

Sąd Najwyższy na potrzeby sprawy przeanalizował obowiązujące ówcześnie regulacje. I stwierdził, że legalne według nich podsłuchy: procesowy i operacyjny można było zastosować jedynie w przypadku postępowań dotyczących przestępstw o dużym ładunku społecznej szkodliwości (np. zabójstwo, narażenie na niebezpieczeństwo powszechne, zamach na konstytucyjny ustrój państwa, szpiegostwo, handel narkotykami). Choć zawarty w przepisach zamknięty katalog przestępstw zawierał te przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, to nie wymieniono w nim składania fałszywych zeznań. Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że podstawą wyłączenia bezprawności podsłuchu jest niewspółmierność między dobrem naruszonym a wyższym interesem bronionym przez organ prowadzący podsłuch.

Ostatecznie doprowadziło to SN do wniosku, że interes prywatny co do zasady nie usprawiedliwia stosowania prywatnego podsłuchu i nagrywania innych osób bez ich zgody, nawet jeśli u podstaw takiego działania jest chęć zabezpieczenia się przez fałszywymi zeznaniami. Nie można bowiem w imię interesu prywatnego poświęcać tajemnicy komunikowania się, uznanej za dobro konstytucyjne chronione na gruncie prawa cywilnego przepisami o ochronie dóbr osobistych. Artykuł 31 ust. 3 konstytucji określa, że wszelkie ograniczenia wolności i praw zapisanych w konstytucji dopuszczalne są tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Interes prywatny traktowany jako przesłanka wyłączająca bezprawność powodowałby w takim przypadku zbyt daleko idące ograniczenie tajemnicy komunikowania się.

W tamtym wyroku, który zapadł kilkanaście lat temu i w innych realiach prawnych, Sąd Najwyższy uznał, że przepisy regulujące podsłuchy: procesowy i operacyjny, należy traktować jako istotną wskazówkę przy ocenie wyłączenia bezprawności w przypadku innych podsłuchów (w tym prywatnego), ponieważ świadczą one o tym, w jakich sytuacjach sam ustawodawca dopuszcza możliwość osłabienia ochrony tajemnicy komunikowania się.


Pozostało jeszcze 40% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wybór prezesa

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista: Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie Zgromadzenia Ogólnego TK.