Wtorek, 6 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Toga i transparent

ŁUKASZ BOJARSKI17.05.2016, 00:00; Aktualizacja: 17.05.2016, 06:31

Sędziom wolno mniej niż innym obywatelom. Ale w sytuacji, gdy zagrożone są demokracja i podstawowe wolności, mają obowiązek zabierania głosu - pisze Łukasz Bojarski, prezes INPRIS.

Reklama

Czy sąd może protestować przeciwko polityce organów państwa? Czy sędzia może wziąć udział w demonstracji ulicznej w obronie konstytucji czy Trybunału Konstytucyjnego? To tylko niektóre z pytań, jakie ostatnio często padają w środowisku prawniczym. O możliwościach uczestniczenia sędziów w życiu publicznym dyskutowano na przykład podczas walnego zgromadzenia Stowarzyszenia Sędziów Themis. Znalazło to wyraz w uchwale programowej, która wezwała sędziów do odważnego udziału w debacie publicznej oraz wzięcia odpowiedzialności za tłumaczenie społeczeństwu fundamentalnego znaczenia zasady trójpodziału władz (zob. ramka).

Najważniejsze ograniczenia na działalność publiczną sędziów nakłada konstytucja. Artykuł 178 w punkcie trzecim zakazuje sędziom przynależności do partii politycznych, związków zawodowych oraz prowadzenia działalności publicznej, która nie daje się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Kwestia zakazu aktywności partyjnej czy politycznej wydaje się jasna i nie o tym chcę pisać (choć byłoby oczywiście o czym, czy to z punktu widzenia zaangażowania w politykę sędziów pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym wiceministrów, czy też sytuacji przekroczenia cienkiej linii nieangażowania się w politykę, np. znane są trzy przypadki zwrócenia sędziom SN w stanie spoczynku uwagi na ten temat – jeden dotyczył udziału w pracach komisji śledczej w charakterze eksperta, dwa pozostałe udzielania przez sędziego poparcia politycznego konkretnej partii).

Ciekawsze i bardziej aktualne jest pytanie, czym jest, a czym nie jest działalność publiczna, która nie daje się pogodzić z niezależnością i niezawisłością. Jakimi formami wyrażania stanowiska czy protestu – zarówno grupowo, jak i (co trudniejsze) indywidualnie, dysponują sędziowie wtedy, gdy ich zdaniem zagrożone są fundamenty demokracji, państwa prawnego i niezależności sądownictwa? Czy i jakie zagrożenia powstają w związku z udziałem sędziów w życiu publicznym? Czy można łatwo rozgraniczyć to, co publiczne, od tego, co polityczne, partyjne? Czy można określić warunki, jakim powinien odpowiadać ewentualny protest sędziów? Czy udział w debacie, o który apeluje Themis, obejmuje także udział w ulicznej demonstracji? Czy warto spróbować sformułować jakieś ogóle zasady regulujące publiczną aktywność sędziów? Kto może to zrobić?

Zaczęło się od konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego, jego składu, możliwości działania i publikacji wyroków. Ale liczba tematów, które dotyczą bezpośrednio sądów i sędziów, ciągle rośnie, przyspieszenie jest w tej mierze ogromne, a proces legislacyjny nie pozwala na stosowną, rzetelną debatę nad proponowanymi zmianami. Prace nad kluczowymi dla państwa zagadnieniami toczą się w aurze tajemnicy. Rządowy proces prawodawczy został zastąpiony szybkimi wrzutkami poselskimi, które mają ominąć formalne wymogi konsultacji, ograniczyć możliwość dyskusji i czas na nią poświęcony. Wciąż jesteśmy zaskakiwani nowymi projektami – ostatnio tym dotyczącym Krajowej Rady Sądownictwa.

Formy protestu

W obecnych warunkach lawinowo rośnie liczba apeli i różnorakich protestów, bo zainteresowanym pozostaje do zrobienia niewiele więcej. Wśród wielu środowisk, które wyrażają w takiej formie swoje stanowisko, są sądy i sędziowie. Wydaje się, że grupowe zabieranie głosu jest łatwiejsze i mniej dyskusyjne. Co prawda i za takie przejawy sprzeciwu gremia sędziowskie są krytykowane, ale nie powstrzymuje to ich przed kolejnymi wystąpieniami. W tej chwili można doliczyć się już dziesiątek takich stanowisk i apeli. Formułują je organy publiczne jak Krajowa Rada Sądownictwa (organ w większości, choć nie tylko, złożony z sędziów) czy zgromadzenia ogólne sędziów – zaczynając od Sądu Najwyższego, aż po zgromadzenia sędziów apelacji i okręgów.

Inny charakter mają liczne i stanowcze głosy stowarzyszeń sędziowskich, ich zarządów czy walnych zgromadzeń. Są to bowiem stanowiska podmiotów prywatnych, choć o szczególnym charakterze, bo ich członkami są właśnie sędziowie. Do nich należą stowarzyszenia Iustitia i Themis oraz dwa stowarzyszenia sędziów rodzinnych. Zdarzyło się nawet, że wszystkie cztery wspólnie stanowczo zaprotestowały przeciwko słowom rzeczniczki klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, która sędziów Sądu Najwyższego nazwała kolesiami broniącymi poprzedniej władzy i szerzącymi anarchię (zob. ramka). Takie zbiorowe formy zabierania głosu czy zgłaszania protestu są najlepszą formą wyrażania poglądów przez środowisko. Wskazują na wspólnotę wartości, budują solidarność środowiska, ale także dają poczucie bezpieczeństwa. Bo choć zabierający głos bywają obiektem ataków, to jednak są one nie personalne, ale skierowane na całą grupę.

Bywa też, że przyjęte formy protestu zbiorowego są bardzo kontrowersyjne. Tak było w przypadku zachęcania przez Iustitię do bojkotu wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2009 r. poprzez nieobejmowanie przez sędziów funkcji komisarzy wyborczych (co jest niezbędne do ich przeprowadzenia). Akcja ta była moim zdaniem niedopuszczalnym uderzeniem w państwo, ale także wyrazem bezsilności środowiska, którego postulaty od dłuższego czasu były ignorowane. Inną głośną formą protestu było wysyłanie premierowi Tuskowi przez sędziów czerwonych kartek. Sprzeciw ten miał charakter symboliczny, przypominający happening, ale przy tym może w pewnym sensie zamykał drogę do rozmowy (tak jak żółta kartka jest ostrzeżeniem, które zostawia szansę na dalszą dyskusję, tak czerwona raczej eliminuje pole do rozmowy).

Trudniejszy do oceny wydaje się udział w debacie publicznej poszczególnych sędziów. W uchwale Themis mowa jest wręcz o moralnym obowiązku tłumaczenia społeczeństwu, jakie są standardy wynikające z trójpodziału władz. W sądach działają rzecznicy prasowi sądów, ale najczęściej ograniczają się oni do zajmowania się sprawami z danego okręgu. Są także sędziowie (choć bardzo niewielu) o temperamencie medialnym, którzy od lat zabierają głos w debacie publicznej. W środowisku nie jest to popularne, bo pokutuje tam przekonanie, że sędzia wypowiada się na sali rozpraw i w wyroku.

Sędziowie, jako grupa zawodowa, nie mają swojej służby prasowej, a pomysł powołania rzecznika prasowego sądów i sędziów (który wypowiadałby się w imieniu całego środowiska) nie przebił się. Inne zadania mają więc rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości czy rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, którzy reprezentują przede wszystkim te organy (choć rzecznik KRS sędzia Waldemar Żurek stara się w części wypełnić istniejącą lukę). Ta sytuacja powoduje, że głos sędziów w debacie jest słabo słyszalny, a o nich samych mówią inni. I jeśli atakują sądy czy wręcz organizują na nie nagonkę (bo nie mówię rzecz jasna o rzetelnej krytyce i potrzebnej debacie o stanie wymiaru sprawiedliwości), nie ma dla tych głosów przeciwwagi. Warto zatem zachęcać sędziów funkcyjnych i szeregowych do wyrażania opinii, pod warunkiem, że będzie odbywać się to w sposób wyważony i dotyczyć wymiaru sprawiedliwości oraz realizacji prawa do sądu obywateli. Warto, by tłumaczyli oni, czym jest i po co jest niezależność sądów, na przykład w formie artykułów prasowych (jak świetny tekst sędziego Jarosława Gwizdaka „Suweren zadowolony, sąd skutecznie zastraszony” opublikowany 5 maja 2016 r. na łamach „Gazety Wyborczej”), wywiadów dla mediów elektronicznych, aktywności w mediach społecznościowych, ale też poprzez działalność na lokalnym terenie, otwarcie się na lokalne środowiska, uczelnie, szkoły oraz zapraszanie do sądu.


Pozostało jeszcze 57% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wybór prezesa

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista: Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie Zgromadzenia Ogólnego TK.