Sobota, 10 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Gwarancją niezawisłości jest mądrość, a nie konstytucja

Agnieszka Damasiewicz24.05.2016, 00:00; Aktualizacja: 24.05.2016, 05:53

To, co rządzi sędzią na co dzień, siedzi w nim samym - pisze dr Agnieszka Damasiewicz.

Reklama

Zagadka. Czego to definicja: „Wolność od własnych preferencji, wolność od arbitralności, wolność od emocjonowania się (ale nie od emocji), wolność od ignorancji i szczególna otwartość intelektualna”. Kto zgadł? Tak. To definicja wewnętrznej niezawisłości sędziego. Z  akcentem na „wewnętrznej”. O „zewnętrznej” dyskutuje się sporo. Niekiedy ktoś zauważy, że „fetyszyzuje się instytucjonalne mechanizmy gwarantujące niezawisłość” przy jednoczesnym zapominaniu o integralności wewnętrznej sędziego (Ch.H. Franklin, „Behavioral factors affecting judical independence” [w:] „Judical independence at the crossroads: An Interdisciplinary approach” (red.) S.B. Burbank, B. Friedman, Londyn 2002 r., s. 149–152 [za:] D. Skrzypiński, „Władza sądownicza w procesie transformacji polskiego systemu politycznego. Studium politologiczne”, Wrocław 2009, s. 57). To, co rządzi sędzią na co dzień, siedzi w nim samym.

Weźmy pierwszy składnik definicji: „wolność od własnych preferencji”. Profesor Ewa Łętowska tłumaczy, na czym polega wartościowanie w sądzeniu: „stara anegdota prawnicza opowiada o tym, jak pewien sędzia, rozpatrując skargę na kobietę, która dolewała wodę do mleka, czyli je fałszowała, wymierzył jej najniższy możliwy wyrok, ale mieszczący się w widełkach kary. Pytany, dlaczego tak łagodnie ocenił ten czyn, stwierdził: bo sąd lubi chudy ser. To takie ludzkie zachowanie, ale w przypadku sędziego potrzebne jest w tej dziedzinie pewne wyczucie, zachowanie proporcji, a nie kierowanie się tylko upodobaniem” (E. Łętowska, „Rzeźbienie państwa prawa 20 lat później” w rozmowie z Krzysztofem Sobczakiem, wyd. Wolters Kluwer, s. 60).

Czy to znaczy, że sędzia ma się uwolnić od siebie samego? To wygląda na psychicznie niebezpieczne. Od razu pojawi się dysonans poznawczy, czyli stan napięcia wynikający z „bycia za, a nawet przeciw”. Okazuje się jednak, że słynny cytat nie jest taki paradoksalny. Podam przykład. Pewien człowiek mówi do mnie: „Pani, jak urzędnik, może wydać decyzję, w której pisze jedno, a potem idzie na obiad z kolegą i mówi drugie?”. Ano może. W decyzji administracyjnej reprezentuje organ administracyjny i stosuje prawo. W pogawędce przy obiedzie reprezentuje siebie i praktykuje wolność przekonań. Można powiedzieć, że ów obiad oddziela człowieka w roli urzędnika od człowieka w roli siebie samego. Podobnie jak drzwi stanowiące element scenografii w teatrze oddzielają aktora od granej przez niego postaci. Michał de Montaigne, gdy został merem miasta Bordeaux, miał oświadczyć swoim wyborcom: „Pan mer i pan Michał Montaigne będą to zawsze dwie osoby” (Wojciech Wiercioch, „Księga anegdot świata”, Chorzów 2007, s. 173).


Pozostało jeszcze 76% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Rynek

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Znalezienie swojej niszy to dziś warunek zaistnienia na konkurencyjnym rynku – przekonuje Karolina Schiffter, zwyciężczyni 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.