Poniedziałek, 5 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Nie zabierajcie nam ''Palestry''

Jacek Dubois, Michał Zacharski07.06.2016, 00:00

Adwokatura pozostawia po sobie piękne karty w okresach próby, lecz gorzej radzi sobie w sytuacjach stabilności i spokoju - piszą adw. Jacek Dubois oraz aplikant adwokacki Michał Zacharski.

Reklama

Dyskusje na temat spraw ważnych dla adwokatury i środowiska adwokackiego cieszą, jednak zaczynają napawać też dreszczem niepokoju, gdy padają w ich ramach pomysły mogące doprowadzić do środowiskowego samozniszczenia i zdezawuowania tego, co przez pokolenia zdołaliśmy osiągnąć.

Niedawno przeczytaliśmy artykuł Stanisława Cara zatytułowany „Nasze zadania i program zamiast prospektu”: „(...) Adwokatura polska, która w dziejach naszego życia publicznego zapisała się nie jedną piękną kartą i która, bądź co bądź, szczycić się może wielowiekową chlubną tradycją – nie zdobyła sobie w Polsce Odrodzonej tego stanowiska, jakie z natury rzeczy jej właśnie w nowobudującem się państwie w udziale przypaść powinno. Złożywszy dwukrotnie świetne świadectwo swej żywotności w okresie okupacji podczas wielkiej wojny, przez wyłonienie z siebie w roku 1915 Sądownictwa Obywatelskiego, a następnie – przez wypełnienie najlepszymi swymi przedstawicielami pierwszej kadry sądownictwa polskiego w roku 1917 – adwokatura w dobie powojennej schodzi z widowni, usuwa się w cień, staje w drugim szeregu bojowników o jutro i rezygnuje bez walki z dotychczasowego swego przodującego w życiu publicznym stanowiska. Czemu przypisać należy to, że rola adwokatury w Polsce Odrodzonej stała się tak nikłą? (...) Nie ma wątpliwości, że sfera interesów, wśród której toczy się nurt naszego życia, zacieśniła się bardzo; pochłonięci troską o byt materialny oddaliśmy się zwykłej, szarej pracy zawodowej, zamknięci w czterech ścianach naszych kancelarii obniżyliśmy poziom naszych aspiracji społecznych i nie wytworzyliśmy z siebie zwartego stanu, świadomego swych wpływów i znaczenia, pozostając w rozproszeniu, zatomizowani i pozbawieni poczucia łączności i solidarności korporacyjnej – słowem – nie ma nas! A jednak... ileż to dziedzin z natury swej, z przeznaczenia do nas należy. Musimy tylko chcieć. Musimy stać się ciałem zwartym, znającym swój ciężar gatunkowy, musimy wyjść z zacisza naszych gabinetów, by wmieszać się w zgiełk życia publicznego, musimy z rozproszenia stać się korporacją, z luźno do siebie ustosunkowanych jednostek – stanem przepojonym samowiedzą i zmierzającym wytrwale w raz obranym kierunku. Jedną z dróg do tego celu prowadzących jest wymiana myśli, zapładniająca inicjatywą jednostki i budząca pragnienie czynu w zbiorowości. (...)”.

Powyższy tekst napisany został w 1924 r. Czytając go po ponad 90 latach, dostrzegamy pewną prawidłowość. Adwokatura pozostawia po sobie piękne karty w okresach próby, lecz gorzej radzi sobie w sytuacjach stabilności i spokoju. Wtedy jej znaczenie zaczyna być marginalizowane. Historia lubi się powtarzać: tak jak dla mecenasa Stanisława Cara najpiękniejsze karty historii adwokatury przypadały na okres I wojny światowej, tak dla następnych pokoleń na okresy II wojny światowej oraz stanu wojennego. Przecież to w latach 80. ubiegłego wieku adwokaci plasowali się na pierwszym miejscu wśród grup zawodowych cieszących się największym szacunkiem społecznym. Nasi starsi koledzy osiągnęli to, odważnie i bezkompromisowo występując w procesach stanu wojennego. Rolą adwokata jest bronić słabszych oraz potrzebujących, i naturalne jest, że w godzinach próby właściwe wywiązanie się z tego obowiązku jest nagradzane. Niepokojące jest jednak, co dostrzegł już przed laty Stanisław Car, że w okresie społecznego spokoju, gdy mniej jest zapotrzebowania na heroiczne czyny, a więcej na codzienną pracę, rola adwokatury zostaje zmarginalizowania, a sami adwokaci znikają niezauważani w cieniach swoich gabinetów.

I znów sytuacja opisana przed ponad 90 laty przez Stanisława Cara jak ulał pasuje do dziś. Cytowany artykuł ukazał się w inauguracyjnym numerze „Palestry”. Obecnie pojawiają się głosy, by to czasopismo naukowe – jako nikomu niepotrzebne i nieczytane – zamknąć, zaś zamiast niego utworzyć portal społecznościowy, na którym adwokaci mogliby wymieniać swoje poglądy. Zdaniem autorów takich pomysłów model czasopisma naukowego kłóci się z oczekiwaniami adwokatów, którzy jako praktycy nie potrzebują go i nie chcą, by nauka prawa rozwijała się za ich składkowe pieniądze.


Pozostało jeszcze 41% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Wybór prezesa

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista: Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie Zgromadzenia Ogólnego TK.

      • Wywiad

        Zmierzamy w kierunku Białorusi

        Zmierzamy w kierunku Białorusi

        Nie jestem wobec Trybunału Konstytucyjnego bezkrytyczny. Nie wszystkie jego orzeczenia, zwłaszcza dotyczące sądownictwa, budziły mój zachwyt. Ale jest rzeczą ważną, aby sprawnie działał w sytuacji zagrożenia funkcjonowania sądów – mówi Adam Strzembosz.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.