Czwartek, 8 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Listek zielony, ale przepis martwy

Piotr Szymaniak29.10.2015, 00:00; Aktualizacja: 29.10.2015, 09:01
  • Wyślij
  • Drukuj

Od 4 stycznia 2016 r. młodzi kierowcy będą musieli jeździć wolniej, niż to wynika ze znaków drogowych. Pytanie, w jaki sposób zostanie to wyegzekwowane.

Reklama

Pierwotnie przepisy o okresie próby dla młodych kierowców miały wejść w życie w 18 stycznia 2013 r. wraz z ustawą o kierujących pojazdami (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 155 ze zm.). Z uwagi jednak na konieczność zmodernizowania systemu Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców w ostatniej chwili odroczono ich wejście w życie na okres trzech lat. To się rządzącym udało, natomiast zabrakło im refleksji nad samą istotą regulacji. Na dwa miesiące przed wejściem w życie noweli okazuje się bowiem, że brak jest sankcji za niewywiązanie się z nowych obowiązków. I że będzie niezwykle trudno wyegzekwować od młodych kierowców, aby stosowali się do nowych przepisów.

Zero sankcji

Zgodnie z ustawą młodzi kierowcy przez pierwsze osiem miesięcy po uzyskaniu prawa od stycznia muszą jeździć wolniej, niż pozwalają na to przepisy. A służby kontrolne, jak policja czy inspekcja transportu drogowego, będą musiały to weryfikować. Tyle tylko że w praktyce może się to okazać niewykonalne. No bo skąd niby policja ma wiedzieć, że auto jadące po autostradzie 140 km/h (czyli zgodnie z ogólnymi przepisami) jest prowadzone przez młodego kierowcę, któremu przepisy nie pozwalają tam jechać szybciej niż 100 km/h?

Jak informuje Piotr Popa, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, pomóc ma w tym obowiązkowe oznakowanie pojazdu z przodu i z tyłu okrągłą nalepką przedstawiającą zielony listek. Nakaz jej przyklejenia wynika z art. 91 ust. 3 pkt. 2 ustawy o kierujących pojazdami. Wzór okrągłej nalepki przedstawiającej zielony klonowy liść na białym tle o wymiarach 11 na 11 cm został określony w rozporządzeniu w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów (Dz.U z 2014 r. poz. 1522 ze zm.).

Problem polega na tym, że ustawodawca nie wprowadził żadnej sankcji za niewywiązanie się z tego obowiązku. Na podstawie obecnych przepisów kodeksu wykroczeń policja nie będzie więc mogła ukarać młodego kierowcy za nieprzyklejenie zielonego listka lub też za przyklejenie nalepki niezgodnej z wzorem określonym w rozporządzeniu.

Wszystko przez to, że obowiązek stosowania naklejki wynika z ustawy o kierujących pojazdami, a nie z prawa o ruchu drogowym, do którego odnoszą się przepisy kodeksu wykroczeń. To powoduje, że nie można zastosować tutaj mandatu, opierając się na art. 97 k.w. Ten przepis to worek, który pozwala karać za wszelkie wykroczenia ruchu drogowego, które nie zostały wyszczególnione w kodeksie.

Nie pozwala on więc na karanie za niespełnienie przepisów określonych w innej ustawie, np. właśnie ustawie o kierujących pojazdami – tłumaczy Adam Jasiński, prawnik, który projektował art. 97 k.w.

Co istotne, wspomniany przepis kodeksu wykroczeń został uchwalony w 2010 r. A wówczas ustawa o kierujących pojazdami jeszcze nawet nie istniała. Ta została przyjęta rok później, a weszła w życie w 2013 r. W tym czasie zdążyła być kilkanaście razy znowelizowana. Mimo to nikt nie pomyślał o tym, by wprowadzić sankcję za brak naklejki. A można to było zrobić albo dodając odpowiedni przepis właśnie do ustawy o kierujących, albo w odpowiedni sposób zmodyfikować brzmienie art. 97 k.w.

Mamy tutaj do czynienia z klasycznym przykładem lex imperfecta. Ustawodawca ma pewne życzenie, ale poprzez niezapewnienie sankcji niemożliwe jest jego spełnienie – rozkłada ręce Adam Jasiński.

Zdaniem Marka Konkolewskiego z Komendy Głównej Policji brak sankcji za jazdę bez listka to dość poważna luka. Jak jednak zaznacza, obowiązek stosowania naklejki będzie wymagany od 4 stycznia, więc jest jeszcze troszkę czasu na zmianę prawa.

Co prawda MSW opracowało projekt nowelizacji taryfikatora, proponując punkty karne za kolejne przewinienia, ale jak tłumaczy Marek Konkolewski, nie można było wprowadzić w ten sposób kar za brak nalepki.

Taryfikator obejmuje jedynie kwestie penalizowane w kodeksie wykroczeń. A ten w kwestii przepisów drogowych odsyła tylko do prawa o ruchu drogowym, a nie do ustawy o kierujących pojazdami – tłumaczy policjant.

Zamiast tego kierowcy mogą się spodziewać 6 punktów karnych za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa innej osoby poza drogą publiczną, strefą zamieszkania i strefą ruchu, 5 punktów za jazdę wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych oraz 3 punktów za zatrzymanie pojazdu utrudniające pieszym wejście do tramwaju czy autobusu. MSW proponuje też, by osoba, która posługując się kartą parkingową dla niepełnosprawnych, nie mając do tego prawa, była karana 7 punktami karnymi za parkowanie na kopercie. To dodatkowa kara za oszustwo. Parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych bez karty parkingowej nadal będzie karane 5 punktami karnymi.

Myślenie życzeniowe

Wracając jednak do młodych kierowców, zdaniem mec. Kazimierza J. Pawelca wprowadzanie dla nich specjalnych obostrzeń, których nie będzie potem można wyegzekwować, jest bez sensu.

Wprowadza się obowiązek, którego nikt nie będzie przestrzegał – krytykuje adwokat specjalizujący się w prawie drogowym.

Czy to więc oznacza, że młodzi kierowcy nigdy nie będą odpowiadać za niestosowanie się do zaostrzonych wymogów?

Jednym przypadkiem, w którym młody kierowca odczuje konsekwencje niestosowania się do zaostrzonych wobec niego limitów prędkości, będzie sytuacja, gdy złamie on przepisy obowiązujące wszystkich kierowców – opisuje Adam Jasiński. – Przykładowo, gdy zostanie złapany za jazdę z prędkością 120 km/h poza terenem zabudowanym, to nie będzie to traktowane jako przekroczenie prędkości o 30 km/h, tylko o 40 km/h – tłumaczy prawnik.

Są jednak tacy, którzy w ogóle powątpiewają w sens przepisów dotyczących młodych kierowców. Zalicza się do nich mec. Pawelec.

W myśl tych przepisów kierowca, który uzyskał prawo jazdy 20 lat temu, a nie jeździł, już młodym kierowcą przecież nie jest. A można mieć wątpliwości co do jego umiejętności – argumentuje prawnik. Z kolei kierujący, którzy z różnych przyczyn utracili prawo jazdy, po odzyskaniu dokumentu wpadają w reżim przepisów przewidzianych dla osób, które uzyskały uprawnienia po raz pierwszy – wytyka prawnik. – Idea wprowadzenia tych przepisów być może jest słuszna, ale ich rozsądne wykonanie jest niemożliwe – kwituje.

Polemizuje z nim prof. Ryszard Stefański.

Nie uważam, aby przepisy wprowadzające odrębne regulacje dedykowane młodym kierowcom, były złe. W każdym kraju takie osoby traktuje się surowiej – wskazuje prof. Stefański. 

Etap legislacyjny

Ustawa wejdzie w życie 4 stycznia 2016 r.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Artykuły powiązane
      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Rynek

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Znalezienie swojej niszy to dziś warunek zaistnienia na konkurencyjnym rynku – przekonuje Karolina Schiffter, zwyciężczyni 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.