Wtorek, 6 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Trybunał nie dał powodu do konfliktu

Ewa Maria Radlińska12.04.2016, 00:00; Aktualizacja: 12.04.2016, 08:54

Sędzia Wojciech Hermeliński: W TK oczekuje na rozpoznanie kilkadziesiąt spraw, w tym te dotyczące starych książeczek PKO czy świadczeń socjalnych. Ludzie liczą na rozstrzygnięcia. I to oni odczują konsekwencje niepublikowania wyroków.

Reklama

Trzech prawidłowo wybranych sędziów wciąż czeka, by móc orzekać. A dzieli ich od tego odebranie ślubowania przez prezydenta. Jaki jest ich status teraz?

Są sędziami. Sędzią zostaje się w momencie powołania przez Sejm. Jeżeli zaś sam sędzia odmówi złożenia ślubowania, to – zgodnie z ustawą o TK – przestaje być sędzią.

To jakie znaczenie ma ślubowanie?

Nie chciałbym umniejszać wagi aktu ślubowania, jest to na pewno akt uroczysty, ale jest jedynie aktem dodatkowym i nie przesądza o tym, czy dana osoba jest sędzią, czy nie. Wyrok TK wyraźnie potwierdził, że trzej sędziowie zostali wybrani w sposób prawidłowy. A wyroki TK trzeba szanować. Co więcej, w obliczu ostatnich wydarzeń należy podkreślić, że wyrok ten został opublikowany. Od prezydenta należy zatem oczekiwać, że w końcu zrealizuje wyrok oraz uchwałę Sejmu z października 2015 r. i odbierze ślubowanie od sędziów. Cały czas mam nadzieję, że tak właśnie się stanie. Być może będzie to połączone z jakimś rodzajem porozumienia, choć wyrok jest jednoznaczny i nie ma możliwości w żaden sposób wpłynąć na jego treść. Może dojść jednak do takiej sytuacji, że przyjęcie ślubowania od tych sędziów będzie połączone z jakimś rodzajem kompromisu, o którym się głośno mówi.

TK może chodzić na kompromis?

Zdecydowanie nie. Myślę raczej o kompromisie pomiędzy prezydentem i siłami politycznymi. TK nie może być stroną takiego kompromisu. Poza tym wyrok jest ostateczny i niepodważalny i na tej płaszczyźnie nie ma pola do kompromisu.

Takiego oporu z odebraniem ślubowania, jak ten, którego jesteśmy świadkami, nikt wcześniej sobie nie wyobrażał. To może skorzystać z planów wprowadzenia zmian w konstytucji i znieść obowiązek odbierania ślubowania przez prezydenta?

To nie jest najlepsze rozwiązanie. Ślubowanie składają też sędziowie sądów powszechnych i administracyjnych oraz Sądu Najwyższego. Takie rozwiązanie pociągnie więc za sobą kolejne problemy i konieczność zmian. Pojawił się też pomysł, żeby Sejm przyjmował ślubowanie od sędziów TK, ponieważ Sejm ich powołuje. Ale i ten pomysł nie wydaje mi się trafny. Jest to akt uroczysty i powinien istnieć jako ukoronowanie pewnego etapu wejścia do tego szczególnego zawodu. A ślubowanie składane wobec prezydenta na wierność konstytucji, ma jednak inne znaczenie i rangę niż wobec innych podmiotów.

Trybunał do tej pory miał zdecydowanie lepsze relacje z władzą. W stosunku do niektórych wyroków padały przecież zarzuty, że TK poszedł na rękę władzy. Tak się mówiło odnośnie sprawy OFE. Czy tak być powinno?

Wcale nie uważam, żeby TK szedł na rękę władzy, szczególnie jeśli chodzi o sprawę OFE. Wtedy zarówno będąca u władzy Platforma Obywatelska, jak i Prawo i Sprawiedliwość były zadowolone z takiego orzeczenia, ponieważ PO obawiała się, że po wygranych w przyszłości wyborach to na niej spocznie ciężar zwrotu tych należności łącznie z odsetkami, a to miliardowe kwoty. PiS obawiało się tego samego, myśląc o swojej wygranej. Podobnie w innych sprawach, nie dostrzegam, aby TK miał iść na rękę władzy. Spójrzmy np. na sprawę dotyczącą wliczania stopni z religii do świadectwa maturalnego. To był wniosek lewicy o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu. Zaś sędzia Adam Jamróz z poręki SLD, który był sprawozdawcą w sprawie rozpoznawanej w pełnym składzie, uznał, że przepis jest konstytucyjny. Nie potrafię znaleźć w pamięci wyroku, z którego wynikałoby, że TK poszedł na rękę władzy. Poza tym – nawet zakładając, że ewentualnie taki istnieje, a na gorąco nie odnajduję go w myślach – wyrok zgodny z wizją rządzących wcale nie musi być intencjonalnym sprzyjaniem tej władzy. Trybunał wydaje wyroki, biorąc pod uwagę daną sytuację faktyczną i prawną i przypadkowo może być tak, że jest to jednak zbieżne z zapatrywaniem danej opcji politycznej.

TK powinien w swoich wyrokach uwzględniać stan finansów państwa?

Nie jako decydującą przesłankę. Według mnie kwestia ochrony budżetu nie jest wartością konstytucyjną. Konstytucja nic na ten temat nie mówi. Sam się temu sprzeciwiałem w swoim zdaniu odrębnym do sprawy dotyczącej zamrożenia wynagrodzeń dla sędziów (sygn. akt K1/12). W tej sprawie TK wysunął na pierwszy plan kwestię związaną z budżetem państwa, choć kwota, jaką budżet zaoszczędził przez to, że sędziowie dostali mniejszą podwyżkę, stanowiła promil budżetu. Poza tym tu chodziło o godność urzędu, a nie pieniądze. Zdarzały się i inne orzeczenia, w których TK przywiązywał zbyt dużą wagę do kwestii ochrony budżetu państwa. Uważam, że poszedł jednak za daleko w tych orzeczeniach.

Obecny sposób wyłaniania sędziów prowadzi do tego, że niedługo wszyscy sędziowie będą desygnowani przez jedną partię. Czy to jest dobre?

Faktycznie, nie jest to najlepsze rozwiązanie. I choć to żadne usprawiedliwienie, to jednak w wielu krajach panuje właśnie taki system politycznego wybierania sędziów. Biorąc pod uwagę inny model, to jestem przeciwny wszelkim uzgodnieniom typu, że ze strony opozycji pochodzić będzie dana liczba sędziów, a ze strony partii rządzącej też określona liczba sędziów. Trybunał to nie jest spółka prawa handlowego, w której bierze się pod uwagę, ile akcji czy udziałów ma każdy udziałowiec, zaś kto ma więcej udziałów i akcji, ten ma większe możliwości wpływania na działalność spółki. Niestety zarówno PO, jak i PiS tak stawiając sprawę odmawiają sędziom przymiotu niezawisłości. Właśnie przez takie założenie, że gdy ze strony jednej partii będzie np. ośmiu sędziów, a z drugiej strony siedmiu, to ci pierwsi będą mieć przewagę, co z kolei przełoży się na brak możliwości utrącania ustaw. To jest policzek dla sędziów. W ciągu dziewięciu lat kadencji nie dopatrzyłem się, żeby sędziowie w jakikolwiek sposób trzymali stronę danej partii, czy tym bardziej wykonywali dyrektywy bądź spełniali oczekiwania opcji politycznej, która ich desygnowała do trybunału. Podziały w TK wcale nie idą po linii partyjnej.

A jakiej?

Można wyłonić dwie podstawowe linie. Pierwszą reprezentują „propaństwowcy”, czyli sędziowie, którzy państwo traktują jako wartość nadrzędną. Dla nich pierwszorzędne znaczenie mają takie wartości jak uprawnienia państwa czy jego ochrona. A po drugiej stronie znajdują się sędziowie, którzy kładą nacisk na kwestie związane z ochroną praw człowieka, czyli przeciwstawianie się omnipotencji państwa, która zawsze występuje w każdym ustroju. Można też dokonać dalszych podziałów. I tak w zakresie relacji na linii administracja a sędziowie można wyłonić sędziów „proministerialnych” i „prosędziowskich”. Podziały partyjne to zaś kwestia domysłów niemających za wiele wspólnego z rzeczywistością, a już na pewno nie przekłada się na orzeczenia.

Od lat mówi się o poszerzeniu katalogu podmiotów mogących zgłaszać kandydatów do trybunału. To rozwiązałoby wszelkie problemy?

Nie wiem, czy to rzeczywiście najlepszy pomysł, żeby umożliwić innym środowiskom zgłaszanie kandydatów. Na obecną chwilę byłoby to sprzeczne z konstytucją, ponieważ ona pozostawia to uprawnienie tylko Sejmowi i prezydium Sejmu. Można by rozważać, iż ewentualnych kandydatów zgłaszają Sejmowi różnego rodzaju gremia, np. Naczelna Rada Adwokacka czy Polska Akademia Nauk może wskazać, kogo by proponowała, ale to Sejm ostatecznie decyduje.

Czyli kandydatów na kandydatów?

Tak. Sejm miałby większe pole do oceny i może któryś z tych kandydatów mógłby się mu spodobać.

Jest pan optymistą.

Rzeczywiście (uśmiech). Pewnie i tak rządzący wysuwaliby swoich kandydatów.

Czy w zakresie przepisów dotyczących trybunału konstytucja powinna być zmieniona?

Nie widzę takiej potrzeby. Poza tym znajdują się tam w zasadzie kwestie ustrojowe, dotyczące liczby sędziów, sposobu powoływania, odpowiedzialności z tytułu popełnienia przestępstwa czy immunitetu. Cóż tu zmieniać?

System wyboru sędziów, czy ich liczbę. Padła propozycja, by było ich 18.

To już zakres swobody ustrojodawcy. Jeżeli będzie się to mieściło się w rozsądnych granicach naszej sfery cywilizacyjnej i miało sensowne uzasadnienie, to nie sprzeciwiam się takim zmianom. Nie wyobrażam sobie jednak sposobu powoływania sędziów z pominięciem Sejmu. W końcu to szczególny rodzaj sędziów. I model ich powoływania taki jak w przypadku sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych czy administracyjnych przez Krajową Radę Sądownictwa, a następnie prezydenta, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Skoro TK ma szczególne kompetencje w związku z konstytucją, to organem, który najbardziej się nadaje do powoływania sędziów, jest właśnie Sejm. Na świecie występują i inne modele. Na przykład na Ukrainie włączona jest w to – poza prezydentem i Radą Najwyższą Ukrainy – także Rada Sędziów Ukrainy. Każdy z tych podmiotów powołuje swoich sześciu kandydatów. Mam jednak obawy, że inny model spowoduje zbyt swobodne decydowanie o składzie trybunału. Sejm jest bowiem ciałem zbiorowym i może wypracować porozumienie co do wyboru sędziego w oparciu o przesłanki zawarte w konstytucji. Jednoosobowy organ, jakim jest prezydent, podejmowałby już decyzję pozbawioną takiej kontroli i możliwości starcia poglądów czy wypracowania porozumienia. Nie odejdziemy zatem od systemu wybierania sędziów konstytucyjnych przez parlament. Można byłoby jedynie włączyć ewentualnie do tej procedury Senat.

Mówi się, że obecny kryzys jest związany z TK. Ale czy nie jest on tak naprawdę związany z partią PiS?

TK nie dał żadnego powodu do konfliktu. Na przełomie listopada i grudnia 2015 r. odchodziło pięciu sędziów. Dotychczas praktyka wyglądała tak, że na miesiąc przed odejściem sędziego wskazywany był nowy sędzia, jednak często działo się to na ostatnią chwilę. Problem powstał wtedy, gdy PO powołała jeszcze dodatkowo dwóch sędziów. I to było początkiem konfliktu, który urósł do obecnego stanu. Żadnej winy TK ani sędziów konstytucyjnych w tym nie ma. TK chciałby orzekać jak dotychczas, jednak wejście w życie noweli tzw. naprawczej wywołało dodatkowe komplikacje.

Demokratyczny system jest w stanie rozwiązać tę sytuację?

Nie wiem. Przyznam się, że mam wątpliwości. Demokratyczny system powinien rozwiązać, ale w sytuacji, jeżeli władza mówi, że nie będzie publikować wyroków TK i uważa orzeczenia za rezultat spotkania przy kawie i ciastkach, to problem jest duży i poważny. Przecież TK ma już wyznaczone kolejne sprawy. Póki co są to sprawy w toku, których pierwsze rozprawy odbyły się wcześniej. Ale zaraz pojawią się nowe. To było oczywiste, że TK musi rozpoznać konstytucyjność noweli, zanim przejdzie do następnych spraw. Inaczej, gdyby miał rozpoznać tę sprawę zgodnie z kolejnością wpływu, to doszedłby do niej za około dwa lata. Po tym wyroku już wiemy, że TK orzekłby, iż nowela jest niekonstytucyjna. Wówczas sam wyrok wydany na podstawie ustawy, której niekonstytucyjność stwierdzono, też byłby niekonstytucyjny. A przecież w ciągu tych dwóch lat, kiedy TK czekałby na rozstrzygnięcie sprawy noweli, rozpoznawałby inne sprawy. I te wszystkie wyroki utraciłyby rację bytu. Sytuacja byłaby dużo bardziej skomplikowana, ponieważ osoby, które wniosły skargę konstytucyjną i wygrały sprawę przed TK, pewnie w dużej części wznowiłyby postępowanie w swoich sprawach. Zapadłyby zatem kolejne wyroki sądów powszechnych czy administracyjnych i one też strącone byłyby w niebyt prawny. A skutek byłby taki, że ludzie mieliby pretensje do TK.

Jakie jest zatem najprostsze rozwiązanie tego problemu?

Rząd powinien opublikować wyrok. Ostatecznie sędziowie Sądu Najwyższego, sądów powszechnych i administracyjnych sobie poradzą, ponieważ mogą na siebie przejąć ciężar rozstrzygania, czy wydadzą orzeczenie w oparciu o wyrok nieopublikowany. Ponadto w takiej nadzwyczajnej sytuacji można orzekać w oparciu o konstytucję. Należy też wskazać, że dalsza zwłoka w publikacji wyroków TK powoduje, że na horyzoncie pojawiają się kolejne problemy. Przed trybunałem oczekuje bowiem na rozpoznanie kilkadziesiąt spraw, w tym np. dotyczące starych książeczek PKO czy świadczeń socjalnych. Na te sprawy ludzie czekają. Jeżeli w tych sprawach wyroki również nie zostaną opublikowane, a TK uzna, że świadczenia należą się beneficjentom, to ludzie będą ich pozbawieni. Trzeba pamiętać, że TK w większości przypadków zajmuje się przepisami dotyczącymi sfery życia codziennego. Innych spraw, takich jak ta np. dotycząca ustawy lustracyjnej, jest niewiele. Większość to skargi konstytucyjne czy pytania prawne sądów, które dotyczą właśnie spraw życia codziennego większości Polaków.

Czy na pewno mówimy o polskim trybunale, a nie tym za zachodnią granicą?

Prezes TK Andrzej Rzepliński wielokrotnie się wypowiadał, że TK jest właśnie trybunałem praw człowieka. Większość spraw dotyczy bowiem praw i wolności obywatelskich, a we wszystkich zawiera się element praw człowieka. W Polsce do niedawna znacząca część obywateli o trybunale nic nie wiedziała. Dopiero zamieszanie wokół wyboru sędziów spowodowało, że o TK zaczęto mówić w mediach, a przez to i w domach Polaków. Jednak przy tak zapętlonej, jak obecnie, sytuacji wciąż wiele osób zapewne nie rozumie, o co dokładnie chodzi w tym konflikcie i jakie to może przynieść konsekwencje. Stąd też łatwo jest wprowadzić ludzi w błąd i spowodować, by uwierzyli, że TK jest niepotrzebny, w zasadzie nic nie robi, a sędziowie biorą ogromne pieniądze, załatwiając tylko sześć spraw rocznie. Takie wypowiedzi i liczby padają z ust polityków rządzącej partii.

A to prawda?


Pozostało jeszcze 38% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Śledź nas na:

Polecamy

  • Rising Stars 2016

    30 wschodzących gwiazd prawa

    30 wschodzących gwiazd prawa

    Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

  • Wywiad

    Zestaw mitów prawniczych

    Zestaw mitów prawniczych

    Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.

  • Prowadzenie sprawy

    Terminologiczny mętlik

    Terminologiczny mętlik

    Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

  • Wybór prezesa

    Hamletowski dylemat sędziów TK

    Hamletowski dylemat sędziów TK

    Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista: Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie Zgromadzenia Ogólnego TK.