Sobota, 10 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Zamach na trybunał? Nie, raczej zamach trybunału

Anna Wittenberg22.04.2016, 00:00; Aktualizacja: 22.04.2016, 07:20

Sędziowie powinni orzekać, czy przepis jest w całości niezgodny z konstytucją, czy zgodny. I tyle. Pod żadnym pozorem nie powinni interpretować przepisów. A właśnie taki przywilej sobie zawłaszczyli - mówi dr Jarosław Szczepański politolog i prawnik.

Reklama

Zgodziłeś się rozmawiać w tym tygodniu, bo jak stwierdziłeś: państwo będzie jeszcze istnieć. Ciekawa odpowiedź.

Przesadzona. Oczywiście, państwo na pewno będzie istnieć.

Tylko jakie?

No właśnie – w jakim kształcie to państwo będzie istnieć. Kryzys konstytucyjny wywołał wiele paradoksów. Ci, którzy powinni bronić ustawy zasadniczej – zaczęli ją atakować, a ci, którzy powinni ją atakować – zaczęli jej bronić jak świętości.

Kto powinien ją atakować?

Zarówno PiS, jak i PO. Przecież to konstytucja sprzeczna z wartościami obu tych partii – tak naprawdę ona służy jedynie SLD. Poza tym jest przegadana, zaś instytucje są wykastrowane z uprawnień. Wpisany do niej Trybunał Konstytucyjny, gdyby nie zawłaszczył sobie uprawnień, byłby wydmuszką.

Dlaczego?

Trybunał nie ma prawa do wydawania powszechnej wykładni prawa, czyli interpretowania przepisów. W 2009 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę, która mówiła o tym, że orzeczenia interpretacyjne TK są niewiążące.

Co to oznacza?

Już tłumaczę. Kiedy TK ma wątpliwości co do przepisu, zazwyczaj chce wydawać wyrok salomonowy. Na przykład dzieli przepis na pół i twierdzi, że pierwsza jego część jest niezgodna z konstytucją, druga – tak. To pierwsze uprawnienie, jakie sobie uzurpuje trybunał. Drugie jest jeszcze gorsze – są to orzeczenia interpretacyjne, czyli wyjaśnienie, jak dany przepis należy odczytywać, by można było coś z niego wydobyć. Temu właśnie Sąd Najwyższy się przeciwstawia.

Co to zmienia?

Gdyby trybunał nie wydawał orzeczeń interpretacyjnych ani zakresowych, to nie byłoby kryzysu konstytucyjnego. W trakcie sporu sędziowie TK orzekli, że część składu, która została wybrana przez Sejm VII kadencji, jest konstytucyjna, a część – nie. Chodziło o sędziów wybranych w miejsce tych, których kadencja wygasała w grudniu 2015 r. Trybunał podzielił normę na pół. Tymczasem powinno być tak: Sejm VII kadencji uchwala w czerwcu ustawę, ona trafia do trybunału, który stwierdza, że przepis jest niekonstytucyjny w całości. Wtedy Sejm musi wyeliminować cały przepis, a nie tylko jego część. Sytuacja byłaby prosta: w przyszłości nikt więcej nie ważyłby się robić „zamachu” na TK, bo wiedziałby, że takie zapędy zostaną szybko ucięte.

Czyli trybunał powinien działać na zasadzie: albo-albo?

Tak. Albo przepis jest w całości niezgodny z konstytucją, albo zgodny. Zresztą należało już dawno stwierdzić, że sama ustawa o TK jest niekonstytucyjna. Konstytucja daje do ustawy delegację, czyli pozwala dookreślić w ustawie pewne rzeczy. Delegacja zawarta w konstytucji jest taka, że ustawa określa sposób organizacji i tryb postępowania przed trybunałem. Określa wyłącznie te dwie rzeczy. Tymczasem od 1997 r. konsekwentnie pomijano ten fakt i kolejne ustawy doprecyzowały sposób wyboru sędziów, ich ślubowanie, to, kto może być sędzią. Stąd są rozbieżności w interpretacji – czy trybunał musi podlegać ustawie, czy nie musi? To źle zadane pytanie. Prawidłowe powinno brzmieć: w jakim zakresie musi podlegać ustawie.

A jaka jest odpowiedź?

Trybunał musi podlegać, lecz tylko w tym zakresie, w jakim konstytucja upoważnia ustawodawcę do wydania ustawy o trybunale.

Więc mamy zamach na demokrację czy nie?

Tak, ale w sensie, o którym rozmawiamy, to ten zamach trwa od 1997 r. Przez nieprecyzyjną konstytucję, tam gdzie ona powinna być precyzyjna. Zamach na konstytucję zaczął się od momentu wydania pierwszego wyroku TK w nowej rzeczywistości prawnej.

To trochę obrazoburcze.

Dlaczego? TK uznał, że w zakresie, w jakim będzie orzekał co do demokratycznego państwa prawnego, będzie stosował się do wszystkich poprzednich wyroków. Czyli będzie uznawał całą linię orzeczniczą, która była przed 1997 r. Dlaczego? Dlatego, że zostały zastosowane te same słowa, więc ustawodawca miał to samo na myśli. W ten sposób już dokonał interpretacji konstytucji. Sęk w tym, że takie uprawnienia zostały mu odebrane w 1997 r.

Jak wyglądało funkcjonowanie TK w okresie transformacji?

Trybunał był wtedy bardzo potrzebną instytucją, bo on tak naprawdę inicjował zmiany ustrojowe. Wydawał wykładnię powszechnie obowiązującą i poprzez nią dokonywał miękkiej transformacji ustroju, zanim nie było nowej konstytucji. Trybunał wymuszał stosowanie martwych przepisów, które znalazły się w konstytucji PRL. Był instytucją polityczną, nie sądem – czyli instytucją orzeczniczą. Żeby jednak TK nie wchodził z butami w kompetencje władzy ustawodawczej, kiedy wydawał interpretację, Sejm mógł ją większością kwalifikowaną odrzucić.

Czyli było to ciało polityczne służące środowisku solidarnościowemu?

Oczywiście. Ale dokonując oceny, trzeba pamiętać o kontekście historycznym. Gdyby nie było trybunału, który bronił przemian, mielibyśmy pustą deklarację, że państwo jest demokratyczne. Tylko co z tego, jeśli nic by nie wynikało z tego przepisu? Konstytucja ZSRR też była demokratyczna i nowoczesna. Poza tym myślę, że komunistyczny establishment w latach 80. mimo wszystko spodziewał się bardziej miękkiego lądowania. To się nie udało dzięki trybunałowi.

Trybunał chciał zachować te „polityczne” uprawnienia?


Pozostało jeszcze 65% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Rynek

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Znalezienie swojej niszy to dziś warunek zaistnienia na konkurencyjnym rynku – przekonuje Karolina Schiffter, zwyciężczyni 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.