Czwartek, 8 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Skazani w przedszkolu bez wiedzy rodziców

Artur Radwan04.05.2016, 00:00; Aktualizacja: 04.05.2016, 06:23
  • Wyślij
  • Drukuj

Samorządy i dyrektorzy placówek oświatowych uzupełniają brakujące etaty więźniami. MEN ma wątpliwości, czy takie miejsca są właściwym miejscem do resocjalizacji.

Reklama

Resort sprawiedliwości ogłosił program, który ma aktywizować więźniów do pracy i obniżyć koszty ich utrzymania. Swoją ofertę kieruje do przedsiębiorców i samorządów. Te ostatnie już dziś korzystają z pracy osób skazanych, kierując ich m.in. do szkół i przedszkoli. Oszczędzają tak na etatach sprzątaczek, kucharek czy konserwatorów. Problem polega na tym, że kwestia wysyłania skazanych do placówek oświatowych nie jest uregulowana w prawie oświatowym.

Nic złego nie dostrzega w tym Ministerstwo Sprawiedliwości.

– Do szkół i przedszkoli nie trafiają pedofile ani mordercy, tylko osoby skazane za drobne przestępstwa. Chyba lepiej jest, aby skazani swoją karę odpracowywali w placówkach oświatowych, zamiast z budżetu przeznaczać ponad 3 tys. zł na utrzymanie jednego więźnia – przekonuje DGP Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości. Jego zdaniem opiekunowie dzieci nie mają powodu do obaw.

Sęk w tym, że np. w Przedszkolu nr 269 w Warszawie dyrekcja nie zawiadomiła rodziców, iż w placówce pomagają więźniowie. Nie podoba się to resortowi oświaty.

– Ubolewamy, że nie ma jednoznacznych regulacji w tej kwestii. Przedszkole nie jest najwłaściwszym miejscem do resocjalizacji więźniów. To duża nieroztropność ze strony dyrektor placówki, że o takiej decyzji nie zostali poinformowani rodzice – tłumaczy DGP Anna Ostrowska, rzecznik ministra edukacji narodowej. – To dobry moment na analizę zapisów ustawowych. Dla dobra dzieci warto uregulować te kwestie – dodaje.

Pomysłów jest wiele, np. uzależnienie zatrudnienia więźniów od zgody rady rodziców.

– To kwestia obyczajów, bo przepisy nie obligują dyrekcji do informowania o tym, że na terenie placówki są zatrudniani więźniowie. Jeśli jednak do rodzica dotrze taki sygnał, to powinien zobligować radę rodziców, aby ta w trybie art. 54 ust. 1 ustawy o systemie oświaty wystąpiła z zapytaniem do dyrekcji – podpowiada Wojciech Starzyński, prezes Fundacji Rodzice Szkole.

Pojawiają się też obawy, że skazani podczas pracy w placówce oświatowej nie są bezpośrednio nadzorowani przez więzienne służby. – Za tych skazanych odpowiadają dyrektorzy placówki, do której trafili do pracy. Naszym zadaniem jest prowadzenie doraźnych kontroli na miejscu i sprawdzanie stanu trzeźwości, a także tego, czy więźniowie nie są pod wypływem narkotyków – uspokaja mjr Jacek Zwierzchowski z Aresztu Śledczego w Lublinie. Dodaje, że współpraca taka trwa już kilka lat i nie było większych zastrzeżeń.

Do czasu zmian w prawie oświatowym resort edukacji uczula dyrektorów szkół i przedszkoli, że choć przepisy nie regulują szczegółowo kwestii zatrudniania skazanych w ich placówkach, to wciąż spoczywa na nich dbanie o bezpieczeństwo. Podobnie musi tego pilnować organ prowadzący, czyli najczęściej gmina.

Praktyka informowania o pracy skazanych jest bardzo różna, w niektórych miastach szefowie placówek oświatowych informują o tym opiekunów, w innych nie.

– W ubiegłym roku ponad dwa tysiące skazanych zostało przez kuratorów warszawskich sądów rejonowych skierowanych do wykonywania prac na cele społeczne w podmiotach wyznaczonych przez miasto, w tym ok. 5 proc. osób zostało skierowanych do prac w szkołach i przedszkolach – wylicza Katarzyna Pieńkowska z Urzędu m.st. Warszawy. Zaznacza, że dyrektorzy powinni o tym informować.

– Osoby osadzone wykonują na terenie szkoły prace porządkowe, konserwatorskie, remontowe czy związane z dbaniem o zieleń. Osoby te nie mają bezpośredniego kontaktu z dziećmi, a każda forma współpracy jest podejmowana z zapewnieniem wszelkich środków bezpieczeństwa – zapewnia z kolei Beata Krzyżanowska, rzecznik prasowy prezydenta miasta Lublin. Dodaje, że rodzice są o tym informowani.

Patryk Pulikowski z Urzędu Miasta w Olsztynie uważa zaś, że szefowie placówek oświatowych nie mają obowiązku informowania opiekunów. Dodaje nawet, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby w tym czasie w szkołach i przedszkołach przebywali uczniowie. W Olsztynie w placówkach oświatowych pracuje prawie 300 skazanych.

W Bydgoszczy dyrektorzy nie przyjmują osadzonych.

– Nie ma przypadków odpracowywania wyroków przez skazanych na terenie naszych placówek oświatowych – mówi też Jadwiga Miąsik z wydziału edukacji Urzędu Miasta Rzeszowa. – Jeśli kiedykolwiek decydowalibyśmy się na wsparcie ze strony skazanych, to tylko w okresie wakacyjnym, gdy na terenie placówek oświatowych nie ma uczniów. Nie chcemy wprowadzać wśród rodziców niepokoju – dodaje.

Również w Opolu takie przypadki są sporadyczne. Nie brakuje też przykładów, gdy dyrektorzy korzystali z pomocy więźniów, ale współpraca się zakończyła.

– Jeden z więźniów uciekł z naszej placówki, a przecież ja nie byłam w stanie ich pilnować. Opłacałam im ubezpieczenie i dojazd taksówką z aresztu śledczego i z powrotem – wylicza Katarzyna Graczyk, dyrektor Przedszkola nr 25 w Zabrzu. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Rynek

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Znalezienie swojej niszy to dziś warunek zaistnienia na konkurencyjnym rynku – przekonuje Karolina Schiffter, zwyciężczyni 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.