Piątek, 2 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Skostniałe zasady szkodzą też klientom

Przemysław Rosati, Michał Szpakowski25.10.2016, 00:00; Aktualizacja: 25.10.2016, 12:27
  • Wyślij
  • Drukuj

Naczelna Rada Adwokacka powinna pochylić się nad możliwością rozluźnienia zakazu umawiania się wyłącznie na success fee. To, paradoksalnie, czyniłoby adwokatów bardziej konkurencyjnymi w starciu z podmiotami nieprofesjonalnymi -piszą adw. Przemysław Rosati, zastępca rzecznika dyscyplinarnego NRA i adw. Michał Szpakowski, członek Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Reklama

Przepisy Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu (dalej: ZZEAiGZ) mają chronić profesję adwokata przed utratą cech zawodu zaufania publicznego. Niemniej jednak niektóre z zapisów, niekoniecznie kluczowych z punktu widzenia etyki, niejednokrotnie nie nadążają za zmieniającymi się warunkami wykonywania zawodu. Nie pozwalają tym samym reagować na przemiany społeczno-gospodarcze, ewolucję rynku czy też decyzje i zamierzenia ustawodawcy. Niestety, zasady te często też powodują utratę przez adwokatów znacznych obszarów rynku pomocy prawnej oraz blokują ekspansję na inne rynki. Dotyczy to przede wszystkim rynków odszkodowawczych, windykacyjnych oraz rynków usług kompleksowych.

Klucz do zmian istniejącej sytuacji ma w swych rękach adwokatura. Podstawowe zadanie samorządu, w tym nowej Naczelnej Rady Adwokackiej, to konieczność eliminacji ograniczeń w wykonywaniu zawodu, w taki sposób, aby jego wykonywanie pozwalało na odważne, rzetelne i honorowe reprezentowanie interesów naszych klientów.

Zakaz success fee

Na początku zastrzegamy, że nasze refleksje nie mogą być rozumiane jako sugestia uchylenia zasad etyki, szczególnie tych, które tworzą kręgosłup etyczny adwokatury. Właśnie to zapewnia klientowi bezpieczeństwo, a przez to jest naszym najważniejszym przymiotem, naszą przewagą konkurencyjną. Dlatego też kategorycznie musi być utrzymane. Wskazujemy jednak na konieczność korekty tych postanowień, które nie są zasadami etyki sensu stricto, a jednocześnie bezzasadnie ograniczają wykonywanie zawodu. W szczególności chodzi o zapisy ograniczające nas w walce o odzyskanie rynków pomocy prawnej (odszkodowawczy i windykacyjny), które obecnie opanowane są przez podmioty nieprofesjonalne. A te żadnymi zasadami etyki nie muszą być związane.

Wydaje się, że podstawową barierą w konkurowaniu na rynkach odszkodowawczym i windykacyjnym jest par. 50 ust. 3 ZZEAiGZ. Zgodnie z nim niedopuszczalne jest zawieranie przez adwokata umowy z klientem, która przewidywałaby obowiązek zapłaty honorarium za prowadzenie sprawy uzależniony wyłącznie od ostatecznego wyniku sprawy.

Na tle innych krajów

Z ogólnego pojęcia wynagrodzenia uzależnionego wyłącznie od wyniku sprawy należy wyodrębnić następujące sytuacje: wynagrodzenie o stałej określonej wysokości, zależne jednak od wyniku sprawy (no-win-no-fee), wynagrodzenie zależne wyłącznie od „procentu sukcesu”, np. uzależnione od wysokości zasądzonego roszczenia (contingency fee) oraz dozwolone w Polsce dodatkowe wynagrodzenie (success premium).

Do wymienionych powyżej konstrukcji w innych krajach podchodzi się bardzo różnie. Kodeks prawników Unii Europejskiej wydany przez CCBE w punkcie 3.3 zakazuje umawiania się na success fee, jednak jego rolą jest przede wszystkim harmonizacja przepisów etycznych poszczególnych jurysdykcji. Tymczasem z badań na temat dopuszczalności wariantów success fee w poszczególnych państwach (patrz: grafika) wynika, że o ile ustalenie wynagrodzenia wyłącznie na podstawie wysokości zasądzonego roszczenia jest rzadko dozwolone w UE, to już uzależnienie stałego wynagrodzenia od wyniku sprawy jest spotykane w większości z badanych jurysdykcji, w tym większości jurysdykcji w UE. Z tego punktu widzenia regulacje niezezwalające na contingency fee, ale pozwalające na stosowanie mechanizmu no-win-no-fee służą przede wszystkim zapobieżeniu stosowania cen dumpingowych.

W doktrynie polskiej natomiast jako uzasadnienie istnienia obostrzenia w tym zakresie wskazuje się z m.in. na ochronę adwokata, albowiem stosowanie tego rodzaju umów mogłoby pozbawić go jakiegokolwiek wynagrodzenia. Dalej podnosi się argumenty dotyczące konieczności zapewnienia ograniczenia osobistego związania adwokata z wykonywanym zadaniem, które zaczyna on identyfikować jak własne. Innymi słowy, argumentuje się o konieczności zachowania obiektywizmu i nie utożsamiania się ze sprawą i jej rezultatem.

Potrzeba zmian

Nie ulega wątpliwości, że racje leżące u podstaw redakcji par. 50 ust. 3 ZZEAiGZ w aktualnym brzmieniu miały silne uzasadnienie w chwili ich wprowadzania. Obecnie jednak na rynku polskim, w obliczu utraty wszelkich monopoli adwokackich (czy też radcowskich) oraz narastającej konkurencji ze strony podmiotów niezwiązanych tym zakazem, ich aktualność może być kwestionowana. Podmioty nieprofesjonalne bowiem konkurują „kosztem wejścia” czy „kosztem początkowym” – obiecując, że jakakolwiek płatność będzie należna tylko po otrzymaniu dochodzonych kwot oraz tylko w razie ich odzyskania.

Wielokrotnie decyzja klienta jest podyktowana jego sytuacją materialną, nie zaś realną oceną jakości dostępnych ofert. Klient staje niejednokrotnie przed wyborem, albo nie będzie dochodził swych praw, bo nie będzie w stanie zapłacić honorarium, albo skorzysta z oferty nieprofesjonalisty, która nie przewiduje zapłaty honorarium z góry czy też niezależnie od wyniku sprawy. Jest to oczywistym zagrożeniem dla interesów majątkowych klientów. Stają się oni bowiem zakładnikami tzw. kosztu wejścia.

Stoimy zatem na stanowisku, że Naczelna Rada Adwokacka powinna pochylić się nad możliwością „rozluźnienia” zakazu umawiania się wyłącznie na success fee, co czyniłoby adwokatów, paradoksalnie, bardziej konkurencyjnymi wobec podmiotów nieprofesjonalnych.

Zasady success fee

Możliwość umawiania się wyłączne na success fee powinna być dopuszczalna jedynie w określonych przypadkach. Po pierwsze, aby uniknąć pojawiania się zjawiska dumpingu, należałoby zastrzec, że wynagrodzenie takie w każdym przypadku powinno odpowiadać nakładowi pracy adwokata i przynajmniej minimalnemu rozsądnemu wynagrodzeniu (zastosowanie mechanizmu no-win-no-fee). Po drugie, umówienie się na wynagrodzenie zależne wyłącznie od wyniku sprawy może być dozwolone na przedsądowym etapie postępowania, gdzie nie jest angażowany wymiar sprawiedliwości. W razie częściowego spełnienia świadczenia w tym stadium (jak to ma często miejsce na etapie częściowej likwidacji szkody) – adwokat mógłby wyższe wynagrodzenie zaliczyć na poczet wynagrodzenia za kolejny etap – procesowy, przez co byłby wciąż konkurencyjny wobec kancelarii odszkodowawczej. Po trzecie, ważkie racje aksjologiczne stoją za modelem niemieckim, ukształtowanym przez Federalny Trybunał Konstytucyjny (analogiczne regulacje stosowane są również w prawie szwedzkim), gdzie umówienie się na wynagrodzenie zależne wyłącznie od wyniku sprawy dozwolone jest w sytuacjach, kiedy inne rozwiązanie tej kwestii zamknęłoby drogę do dochodzenia praw przed sądem. Po czwarte, zasadne wydaje się określenie katalogu spraw, gdzie „sukces” jest możliwy do obiektywnego zdefiniowana, np. do spraw o zapłatę lub innych podobnych. W końcu po piąte – powinien zostać wprowadzony maksymalny poziom takiego wynagrodzenia. To pozwoliłoby bowiem „ucywilizować” success fee.

Zmiana omawianego przepisu pozwoliłaby również skończyć z funkcjonującą niekiedy fikcją. Spotykane są bowiem częste przypadki ustalania wynagrodzenia w ten sposób, że klient partycypuje na bardzo niskim poziomie w zapłacie honorarium pobieranego niezależnie od wyniku sprawy z jednoczesnym obowiązkiem (ustalonym na wygórowanym poziomie) rozliczenia się z adwokatem po uzyskaniu wyniku pozytywnego. Co istotne, już obecnie nie musi to stanowić deliktu dyscyplinarnego.

Korzyści dla wymiaru sprawiedliwości

Zniesienie istniejącego zakazu będzie korzystne także z perspektywy klientów i szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości. Korzyściami po stronie klientów będą przede wszystkim: wysoki poziom merytoryczny obsługi, procedowanie w warunkach zachowania tajemnicy adwokackiej, odpowiedzialność etyczna za działania pełnomocnika, w tym za te podejmowane przed organami wymiaru sprawiedliwości. Co więcej, wszystkie czynności podejmowane w jego sprawie będą objęte obowiązkową ochroną ubezpieczeniową.

Beneficjentem wzmocnienia aktywności adwokatów poprzez uchylenie tego zapisu będzie także szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości. Wzrost liczby spraw obsługiwanych przez adwokatów spowoduje usprawnienie postępowań sądowych, gdyż będą w nich występowali profesjonaliści, zobowiązani zasadami etyki do podejmowania czynności procesowych mających na celu należyte dbanie o interes klientów oraz zaoszczędzenie im kosztów (por. par. 6, par. 8 oraz par. 44 ZZEAiGZ).

Należy podkreślić, że dopuszczenie możliwości zawierania umów o świadczenie usług, przy których adwokat otrzyma wynagrodzenie tylko wówczas, gdy wywalczy dodatni dla klienta rezultat, nie oznacza zwolnienia adwokata z przestrzegania zasad etyki. Te bowiem mają charakter nadrzędny, zaś sposób określenia wynagrodzenia i termin rozliczenia są jedynie sprawą formalną, a nie etyczną. Jak wskazywaliśmy, nasze rozważania nie mogą być poczytywane jako początek dyskusji o uchyleniu swoistego kręgosłupa etycznego. Znowelizowanie omawianego zakazu nie doprowadzi do zniesienia np. obowiązku skrupulatności względem klienta, działania w jego najlepiej pojętym interesie, czy też zachowania tajemnicy adwokackiej.

Niezależność adwokata

Obowiązujący zakaz ustalania wynagrodzenia uzależnionego wyłącznie od wyniku ma być uzasadniony zachowaniem niezależności adwokata w sprawie, którą prowadzi, (przez co należy rozumieć zachowanie przez niego odpowiedniego dystansu do materii mu powierzonej). A skoro tak, to w tak wyrażonej myśli znajduje się założenie, że adwokat zawierający umowę o wysokie wynagrodzenie zacznie postępować nieetycznie, jeżeli będzie ono uzależnione od wyniku sprawy. Odpowiedź na ten zarzut sformułował doskonale Wyższy Sąd Dyscyplinarny w uzasadnieniu orzeczenia z 28 listopada 2015 roku (sygn. akt WSD 115/15). W orzeczeniu tym zauważono, że trudno zgodzić się z takim oglądem etyki adwokatów, który zakłada bodźcową reakcję adwokata na ustalenie honorarium zależnego od wyniku i prowadzące automatycznie do zachowań nieetycznych bądź do błędów spowodowanych osobistym pragnieniem wygrania sprawy. Zresztą, analogiczną konstrukcję myślową można by przedstawić jako zarzut wobec wynagrodzenia zależnego od ilości poświęconego czasu na sprawę, czy odpowiedniego jej etapu. Im szybciej bowiem klient sprawę zakończy, tym mniej adwokat zarobi. Ponadto sąd wskazał, że adwokat nie prowadzi przecież jednej sprawy, ale całą praktykę adwokacką. Jego życie zawodowe nie kończy się na uzyskaniu jednego honorarium i nie do tego się sprowadza. Postępowanie etyczne zależy od ogólnej postawy jako adwokata i człowieka, a nie li tylko od sposobu określenia honorarium w jednej określonej sprawie. Człowiek o słabym kręgosłupie moralnym może być zdolny do nieetycznych czynów, np. aby uzyskać choćby niewielkie dodatkowe honorarium, a inny dla żadnych pieniędzy nie poświęci swoje reputacji, uznania środowiska, szacunku do samego siebie.

Opłaty sądowe i skarbowe

Kolejną zasadniczą barierą uniemożliwiającą adwokatom korzystanie z równych szans na rynkach odszkodowawczym i windykacyjnym jest kwestia zdjęcia z klienta ryzyka ponoszenia opłat sądowych i skarbowych. Tego problemu wprost nie rozstrzyga ZZEAiGZ. Zakaz pokrywania opłat sądowych interpretuje się jednak z par. 21 ZZEAiGZ. Stanowi on, że adwokatowi nie wolno podejmować się prowadzenia sprawy, której wynik może dotyczyć jego osoby lub majątku, chyba że roszczenie dotyczy członka rodziny lub jest wspólne dla niego i dla strony.

W obliczu propozycji pokrywania opłat sądowych przez kancelarie odszkodowawcze, czy też firmy windykacyjne zakaz dokonywania takich czynności przez adwokata zmniejsza jego atrakcyjność konkurencyjną na rynkach zajętych przez te podmioty. Dokonywana przez pryzmat atrakcyjności finansowej ocena warunków współpracy niejednokrotnie powoduje, że klienci mający zasadne roszczenia, a nieposiadający środków na ich dochodzenie rezygnują z prowadzenia sprawy sądowej lub szukają na rynku podmiotów, które sfinansują np. koszty opłaty sądowej od pozwu (w Polsce zresztą bardzo wysokie). Niestety sytuacja ekonomiczna społeczeństwa dyktuje niejednokrotnie rozwiązania niekoniecznie chroniące uzasadnione interesy majątkowe klientów.

Proponujemy rozwiązanie powyższego zagadnienia następująco. Po pierwsze, zauważyć należy, że adwokat może dwojako zastrzec wysokość success fee w umowie: w przypadku zakończenia sprawy na etapie przedsądowym i niewystępowania o dalsze roszczenie – większe success fee, zaś w przypadku wystąpienia na drogę sądową oraz mając perspektywę dalszego prowadzenia sprawy i otrzymania success fee od dalszych kwot – success fee mogłoby być odpowiednio mniejsze tak, aby klient mógł pokryć opłatę sądową. Ważne jednak, aby takie zasady rozliczenia ustalić z góry. Po drugie, należy spopularyzować mechanizmy finansowe, które mogą posłużyć do zastąpienia konieczności wyłożenia przez klientów kosztów na początku sprawy sądowej. To może być np. mechanizm TPF (Third Party Funding), w którym podmiot trzeci, biorąc na siebie ryzyko procesu, pokrywa koszty wstępne (w tym opłatę sądową) w zamian za część zasądzonego roszczenia. W ten sposób adwokat nie musiałby oferować pokrycia kosztów z własnej kieszeni i zachowałby niezależność, zaś klient uzyskałby dostęp do atrakcyjnej oferty prowadzenia sprawy. Podmiotem, który mógłby zaoferować taką usługę, może być podmiot świadczący adwokatom usługi ubezpieczenia OC. Uważamy, że kwoty wpłacane w ramach ubezpieczenia OC adwokatów mogą być przez współpracujący z samorządem (lub przez samorząd utworzony) podmiot rynku ubezpieczeniowego reinwestowane po okresie ubezpieczenia w pobudzenie rynku pomocy prawnej poprzez TPF. Po trzecie, nawiązując do modelu niemieckiego, należy dopuścić w niektórych przypadkach sfinansowanie przez adwokata opłaty sądowej. Wówczas jednak warunkiem powinno być uprzednie prawomocne oddalenie wniosku o zwolnienie klienta od kosztów sądowych, rzetelne i gruntowne zbadanie podstaw dochodzonego przez klienta roszczenia, przedstawienie mu możliwych do przewidzenia okoliczności, które mogą spowodować oddalenie powództwa oraz jednoznaczne pisemne określenie warunków i zasad partycypowania przez adwokata w kosztach sądowych oraz zasądzonym ich zwrocie.

Zasiadanie w zarządach

Kolejnym tematem, który wywołuje dużo emocji w środowisku i nad którym powinny się pochylić władze samorządowe, jest udział adwokata w składach zarządów spółek prawa handlowego.

W kwestii tego, jakich zajęć nie można łączyć z zawodem adwokata, zasady etyki nie są konsekwentne. Z jednej bowiem strony za kolidujące z wykonywaniem zawodu adwokackiego uznaje się zajmowanie w cudzym przedsiębiorstwie stanowiska zarządcy, sprawowanie funkcji członka zarządu, prokurenta w spółkach prawa handlowego oraz członka rady nadzorczej oddelegowanego do zarządu spółki prawa handlowego, ale jednocześnie dopuszcza się wykonywanie tych funkcji lub funkcji o podobnych charakterze stale w niektórych podmiotach (np. we władzach fundacji czy też zarządach spółdzielni mieszkaniowych). A przecież wspólnym mianownikiem tych wszystkich aktywności jest de facto zarządzanie cudzym przedsiębiorstwem i reprezentowanie interesów przedsiębiorcy (w znaczeniu przedmiotowym). Co istotne dopuszczalne jest bezwarunkowe (tj. bez ograniczenia czasowego i celowościowego) pełnienie funkcji w zarządach spółdzielni. Wskazać należy, że spółdzielnie, tak jak spółki prawa handlowego, są przedsiębiorcami, toteż jako zupełnie niezrozumiały jawi się zakaz tej aktywności w odniesieniu do spółek prawa handlowego. Tożsamy paradoks występuje w przypadku ustanowionego zakazu bycia prokurentem spółki i dopuszczalności bycia pełnomocnikiem spółki.

W piśmiennictwie dyscyplinarnym wskazuje się, że uzasadnieniem utrzymania powyższych (chociaż aksjologicznie sprzecznych) ograniczeń jest zachowanie prestiżu i pozycji społecznej adwokata, niedopuszczenie do zależności od organów spółek oraz wzgląd na tradycję polskiej palestry, która zawsze stała na stanowisku niedopuszczalności łączenia powołania adwokackiego z równoczesnym zajmowaniem się interesami na własny lub cudzy rachunek (J. Naumann, „Zbiór Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu. Komentarz”, Warszawa 2015, wyd. 2, tezy do par. 9).

Tymczasem w realiach społeczno-gospodarczych oraz w realiach konkurencji na szeroko ujętym rynku usług prawniczych utrzymywanie zakazu łączenia zawodu adwokata z zasiadaniem w zarządach spółek prawa handlowego lub pełnienia funkcji prokurenta jest zbędne i brak ku temu uzasadnienia. W szczególności jest tak w przypadku, gdy mamy na myśli świadczenie przez spółkę kontrolowaną przez adwokata usług kompleksowych, które opisywaliśmy w poprzednich artykułach (gwoli przypomnienia są to usługi, których immanentną składową – przeważającą lub przynajmniej istotną – jest korzystanie z wiedzy prawniczej – np. księgowość, doradztwo inwestycyjne i tak dalej). Zauważyć należy, że w tym wypadku adwokat nie pełniłby funkcji członka zarządu w przedsiębiorstwie cudzym w sensie ekonomicznym, a jedynie w sensie prawnym.

Za zniesieniem obowiązującego zakazu (przynajmniej w zakresie zarządzania kontrolowanymi przez członków palestry spółkami świadczącymi usługi kompleksowe), a tym samym za otworzeniem kolejnej aktywności adwokackiej przemawia po pierwsze fakt, że adwokat stał się przedsiębiorcą i na co dzień zarząda majątkiem, po drugie pozwoli to nie tylko na zdobycie klienta, ale też utrzymanie go poprzez możliwość zaoferowania dodatkowych usług, które nie są typowymi usługami adwokackimi.

Musimy dostrzegać zmiany otaczającej nas rzeczywistości i powinniśmy na bieżąco na te zmiany reagować. Musimy dbać o interesy ekonomiczne członków adwokatury. Przy tym pamiętać należy, że postulowana zmiana w zakresie uczestniczenia adwokatów w strukturach spółek handlowych to w zasadzie modyfikacja form działania adwokatów, a nie zasad etyki. Rozwiązania tego nie można odczytywać jako zagrażającego godności zawodu, ponieważ ta wartość deontologiczna będzie chroniona odpowiedzialnością dyscyplinarną, która zostanie wymierzona w przypadku naruszenia zasad etyki przy aktywności przez adwokata podejmowanej w tej formie.

Co ważne, w przypadku usług kompleksowych adwokaci mogą się pochwalić przewagą nad konkurencyjnymi podmiotami. Przykładowo, skoro zgodnie z art. 6 ustawy – Prawo o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 615 ze zm.) adwokat zobowiązany jest do zachowania w tajemnicy wszystkich okoliczności, o których dowiedział się w trakcie lub w związku ze świadczoną pomocą prawną, to będzie on zobowiązany również do zachowania w tajemnicy wszelkich okoliczności, o których dowiedział się w związku ze świadczeniem usług kompleksowych (gdyż są nierozłącznie związane lub wręcz składają się z usług pomocy prawnej).

Uciążliwy brak reklamy

Kolejną istotną barierą w konkurencyjności zawodu adwokackiego względem podmiotów nieprofesjonalnych w ramach szeroko ujętego rynku usług adwokackich jest restrykcyjne podejście do informowania o swej działalności. Nie chcąc rozstrzygać w tym miejscu debaty nad zakazem reklamy podnosimy jedynie, że należy rozszerzyć zakres dopuszczalnej informacji o działalności zawodowej adwokatów. Przede wszystkim wydaje się, że rozważenia wymaga dopuszczalność informowania o osiągnięciach zawodowych adwokatów (np. o wygranych procesach) z jednoczesnym pełnym zachowaniem danych objętych tajemnica adwokacką. Rozważenia wymaga też kwestia dotycząca możliwości informowania o cenach typowych usług oferowanych przez kancelarię. Dopuszczenie proponowanych rozwiązań będzie z jednej strony poszerzało wyobrażenie klientów o warunkach współpracy z adwokatem, a z drugiej wpłynie na możliwości podjęcia decyzji o zainicjowaniu kontaktu z kancelarią. W obu przypadkach konieczne będzie zachowanie zasad etycznych – np. zakaz proponowania zawarcia umowy w sytuacji wyłączającej swobodne podjęcie decyzji lub decydowanie pod presją. Nowe zdefiniowanie zakresu dopuszczalnej informacji o usługach pozwoli adwokatom na skuteczniejsze konkurowanie z podmiotami nieprofesjonalnymi, które nie są ograniczone jakimikolwiek obostrzeniami w tym zakresie.

Na najbliższym Krajowym Zjeździe Adwokatury powinniśmy więc zainicjować dyskusję o przedstawionych problemach i kierunkach ich rozwiązania. Nowa Naczelna Rada Adwokacka powinna uwzględnić postulowane kierunki działania, które w dużej mierze ułatwią wykonywanie tego pięknego zawodu młodym adwokatom. Oni bowiem, rozpoczynając działalności na coraz trudniejszym rynku usług prawniczych, muszą konkurować nie tylko pomiędzy sobą, ale przede wszystkim z kancelariami odszkodowawczymi czy windykacyjnymi.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Śledź nas na:

Polecamy

  • Rising Stars 2016

    30 wschodzących gwiazd prawa

    30 wschodzących gwiazd prawa

    Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

  • Wybór prezesa

    Hamletowski dylemat sędziów TK

    Hamletowski dylemat sędziów TK

    Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista: Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie Zgromadzenia Ogólnego TK.

  • Wywiad

    Zmierzamy w kierunku Białorusi

    Zmierzamy w kierunku Białorusi

    Nie jestem wobec Trybunału Konstytucyjnego bezkrytyczny. Nie wszystkie jego orzeczenia, zwłaszcza dotyczące sądownictwa, budziły mój zachwyt. Ale jest rzeczą ważną, aby sprawnie działał w sytuacji zagrożenia funkcjonowania sądów – mówi Adam Strzembosz.

  • Prowadzenie sprawy

    Terminologiczny mętlik

    Terminologiczny mętlik

    Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.