Sobota, 10 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Portret prawnika po przejściach

Mira Suchodolska25.09.2015, 07:04; Aktualizacja: 25.09.2015, 07:41

Stary prawnik przypomina starego taksówkarza. Tamten z rozmarzeniem wspomina czasy, kiedy podjeżdżał na postój i mówił ludziom, dokąd jedzie. Ten pamięta, jak to mógł do rachunku doliczać każdą godzinę, kiedy tylko wspomniał w myślach nazwisko klienta. W obu przypadkach to się skończyło.

Reklama

Tornado deregulacji, które przewróciło do góry nogami prawniczy rynek (a w każdym razie ten wolnych zawodów, bo o budżetówce – czyli sędziach i prokuratorach – nie będę tu dziś pisać), narobiło jednak także sporo złego. Dla rynku, dla prawników i dla ich klientów. To nie tylko obserwacje rzeczywistości, ale też wnioski wynikające z tegorocznej Diagnozy Społecznej prof. Janusza Czapińskiego, największego ogólnopolskiego badania diagnozującego warunki życia i nastroje społeczne. W Diagnozie jest także charakterystyka przedstawicieli 50 różnych grup zawodowych i zawodów. Na 14. pozycji tej listy znaleźli się prawnicy (rozumiani jako wszyscy ci, którzy ukończyli studia prawnicze przynajmniej na poziomie licencjackim). I pierwsze, co się rzuca w oczy, to fakt, że właśnie ta grupa zawodowa najbardziej straciła finansowo w porównaniu z 2011 r. – ich miesięczne zarobki spadły średnio o niemal 1600 zł miesięcznie. Ale też mniej pracują – o trzy godziny tygodniowo, choć znacząco częściej zmieniają pracę (39 proc. wobec 16 proc. w 2011 r.). Przy czym dłużej się uczą i lepiej znają języki obce. Odczuwają większy stres niż przed czterema laty, ale też częściej niż wówczas lądują na bezrobociu i myślą o emigracji. Nie bardzo im się układa życie osobiste: przybyło singli, ubyło małżeństw, za to podskoczył odsetek rozwodów i separacji. Wprawdzie mają więcej przyjaciół, ale coraz mniej ufają ludziom.

Kiedy rozmawiam z nimi, nie mają wątpliwości: to, co się dzieje, to bezpośredni efekt deregulacji zawodów prawniczych. Na rynku zrobił się tłok. A dobrze – to już było. Bo szczytne założenia reformy jakoś nie wypaliły. Wiadomo, z jednej strony miała ona wprowadzić do zawodu osoby spoza środowiska prawniczego, wyrównać szanse i ukrócić nepotyzm. Z drugiej – dzięki większemu napływowi ludzi do zawodu zbić stawki, sprawić, że przeciętnego Kowalskiego będzie stać na poradę, dzięki czemu zwiększy się świadomość prawna, a i prawnicy będą jakoś żyli. I trochę tak jest. Ale zrobił się wielki bałagan.

Klęska urodzaju


Pozostało jeszcze 90% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Rynek

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Specjalizacja szansą dla młodych

        Znalezienie swojej niszy to dziś warunek zaistnienia na konkurencyjnym rynku – przekonuje Karolina Schiffter, zwyciężczyni 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.