Wtorek, 6 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Nie wolno niszczyć służby cywilnej. Lepiej zmienić żonę niż administrację

Artur Radwan02.05.2016, 07:11; Aktualizacja: 02.05.2016, 07:17

Jerzy Stępień: Jeśli polityk ma niską samoocenę i boi się, że zarzucą mu brak kompetencji i wiedzy, to będzie się otaczał osobami głupszymi od siebie.

Reklama

Jak pan postrzega polską administrację publiczną?

Jeśli chodzi o samorząd terytorialny, to na razie nie ma większego powodu do niepokoju. Uważnie obserwujemy rozwój sytuacji, ale jeszcze nie krzyczymy. Niestety obniżenie swego czasu podatków spowodowało poważną lukę w samorządowych finansach. Teraz się mówi o kwocie wolnej od podatku, która ma być podwyższona. Zgadzam się, że powinno się tak stać, ale nie ze stratą dla samorządów. Podsumowując kwestię samorządów, możemy powiedzieć, że stare problemy są nierozwiązywalne i pojawiają się nowe w tej samej skali.

Czy podobne refleksje ma pan, patrząc na administrację rządową?

Nie. Tu sytuacja jest zupełnie inna. To, co zrobiono pod koniec roku, likwidując konkursy na wyższe stanowiska w administracji rządowej, jest niczym innym jak zamachem na służbę cywilną. A przecież służba cywilna jest instytucją konstytucyjną, czyli jest wpisana do ustawy zasadniczej. Tymczasem rządzący wychodzą z założenia, że zwycięzca bierze wszystko, w tym stanowiska dyrektorskie. Niestety kompetencje nie mają tu znaczenia, liczy się przynależność partyjna.

Jesteśmy pod tym względem bliżej cywilizowanych państw czy republik bananowych?

Nie znam na tyle dobrze tych republik bananowych, aby nasz kraj do nich porównywać. Ale z pewnością te kraje mogą obecnie brać przykład z naszego rządu, jak się zdobywa łupy i kolejne stanowiska. Warto zauważyć, że w Europie Zachodniej już na przełomie XVII i XVIII wieku budowano służbę cywilną, która służyła zmieniającym się kolejnym ekipom rządzącym. Tak było też w XIX w. w Anglii. My z kolei utworzyliśmy służbę cywilną przed wojną w 1922 r. W USA system łupów wyborczych ograniczono na początku XX w. Do tej pory jest tak, że gdy przychodzi nowy prezydent, ma prawo wymienić tylko 10 proc. stanowisk, począwszy od sekretarki, a kończąc na najwyższych funkcjach urzędniczych.

Czy obecnie istnieje coś takiego jak etos urzędnika?

(śmiech) Ja tego nie czuję. Mnie się wydawało, że jak będziemy budowali służbę cywilną i utworzyły Krajową Szkołę Administracji Publicznej, to zaczniemy budować taki etos urzędnika służby cywilnej. Ale okazuje się, że co przychodzi władza, to wyrzuca ludzi z najwyższych stanowisk. Nie mówię tylko o obecnej. Ta poszła szczególne daleko. Mam mnóstwo swoich studentów z pierwszych lat KSAP i przez lata opowiadali mi, jak są odsuwani od stanowisk i na dodatek przegrywali sprawy w sądach pracy, bo sędziowie nie rozumieją pojęcia służby cywilnej.

Do tej pory dyrektorzy generalni niechętnie oferowali pracę absolwentom KSAP.

A to błąd, bo tego typu urzędnicy się sprawdzają. Być może dyrektorzy czują zagrożenie ze strony tych absolwentów. Do dzisiaj nie zrozumieliśmy istoty służby cywilnej. Powinna jednak być granica między administracją a polityką. Ci drudzy to posłowie, senatorowie, prezydent oraz ministrowie i wiceministrowie tworzący gabinet premiera. Polityka powinna się właśnie kończyć na tym ostatnim szczeblu. Na stanowisku dyrektora generalnego powinien być urzędnik służby cywilnej wybrany z konkursu. I od tego nie odejdę. Szukamy najlepszego na to stanowisko. Oczywiście konkurs musi być uczciwy. My niestety mamy taki wschodni stosunek do instytucji zachodnich.

Czyli?

Podobają się nam osiągnięcia zachodniej cywilizacji, czyli dobrze działająca administracja, ale chcielibyśmy to osiągać za pomocą wschodnich metod. Czyli jak robimy konkurs, to celem nie jest wybranie najlepszego kandydata, ale wygrana tzw. własnego człowieka.

Czy jest szansa, by to zmienić?

Tak, o ile rządzący wreszcie zrozumieją, że nasza administracja musi być stabilna i dobrze wykształcona. To nie może być tak, że każda ekipa przychodzi ze swoimi ludźmi i wyrzuca poprzedników. Jak się niszczy służbę cywilną, to niszczy się również tzw. pamięć instytucjonalną, która jest największym skarbem administracji. Dlatego jeśli zmieniają się ministrowie, to powinni się zmieniać ich zastępcy, a także gabinety w postaci doradców. Z kolei urzędnicy powinni potrafić zrealizować najbardziej ambitny plan rządu, a jednocześnie przestrzec polityków przed negatywnymi skutkami określonych decyzji. Urzędnik nie powinien bać się powiedzieć ministrowi, że się myli.

Spotykał pan takich urzędników, gdy sprawował pan urząd wiceministra?


Pozostało jeszcze 63% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wybór prezesa

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista: Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie Zgromadzenia Ogólnego TK.