Poniedziałek, 5 grudnia 2016
serwis rekomenduje gazetaprawnia.pl
statystyki

Działaczem z zawodu nie będę

Dariusz Sałajewski02.08.2016, 00:00; Aktualizacja: 02.08.2016, 06:47

Wśród  członków zespołu, z którym współpracuję od trzech lat jako prezes, upatruję swojego następcy. Jeśli osoba ta zdecyduje się kandydować, nie stanę z nią w zawody - pisze Dariusz Sałajewski, prezes KRRP.

Reklama

Jedenaście izb radców prawnych wybrało już organy okręgowe na kolejną kadencję. Siedmiu nowo powołanych dziekanów to nowe twarze. Wyłoniono też ponad 200 delegatów na zwołany na listopad Krajowy Zjazd Radców Prawnych. Zgromadzenia w pozostałych dziewięciu izbach odbędą się we wrześniu. Zjazd przyjmie m.in. uchwały określające kierunki działalności organów samorządu w latach 2017–2020. Dokona też wyboru organów krajowych samorządu oraz prezesa KRRP. Na łamach prasy, w tym DGP, pojawiają się ostatnio publikacje, w których omawiane są oczekiwania wobec pretendentów do tej funkcji, a także prezentowane są pierwsze kandydatury. Stąd coraz częściej kierowane są do mnie pytania o start w tych wyborach.

Gdybym zdecydował się ponownie kandydować na prezesa KRRP, na pewno nie deklarowałbym, że sprawowanie tej funkcji będzie moją jedyną formą aktywności. Oznaczałoby to, że stałbym się zawodowym działaczem. A jestem i pozostanę w pierwszej kolejności radcą prawnym. To piękny zawód. Funkcji prezesa KRRP, podobnie jak wcześniej funkcji wiceprezesa, którą sprawowałem przez siedem lat, nie traktowałem i nigdy nie traktowałbym jako sposobu na życie. Nie wyobrażam sobie bycia reprezentantem interesów zawodu, którego problemów nie doświadczam w rzeczywistości. Byłaby to czysta fantazja. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie.

Gdybym ponownie kandydował na prezesa, nie musiałbym też deklarować, że będę otwarty na kontakty i rozmowy z radcami prawnymi i aplikantami, bo możliwość utrzymywania takich relacji zapewnia mi praca zawodowa.

Nie widzę potrzeby, o której mówią ostatnio niektórzy radcowie aktywiści, rozpoczynania debaty o wyzwaniach stojących przed samorządem. Taka debata trwa bowiem nieprzerwanie, i to nie tylko w gronie działaczy samorządowych. Nie lekceważę jej, choć też nie uważam, że akurat głos tej grupy jest decydujący. Najważniejsze jest to, co mówią na co dzień zwykli członkowie samorządu, wywodzący się z różnych grup pokoleniowych, związani z rożnymi miejscami i w różnych formach wykonujący zawód. Właśnie ta różnorodność wpływa na oczekiwania kierowane pod adresem władz samorządu. Najlepiej można je poznać przy okazji bezpośrednich kontaktów zawodowych. A to wymaga przebywania w swoim środowisku zawodowym, a nie tylko w kręgu działaczy. Bezpośrednie kontakty z „niefunkcyjnymi” radcami są szczególnie ważne choćby dlatego, że reprezentatywność organów samorządu nie może zadowalać. Raptem (i najczęściej co najwyżej) kilkunastoprocentowa frekwencja na zebraniach rejonowych nie daje, mówiąc oględnie, zbyt pewnej legitymacji osobom, które uzyskały mandaty w wyborach. Przed nowymi radami izb i ich dziekanami staje więc pytanie, jak wzmocnić tę legitymację bez oglądania się wyłącznie na autorytet i działania władz krajowych. Paradygmat samorządu, którego siła zależy głównie od charyzmy liderów (a nawet jednego superlidera), musi zostać, w mojej opinii, odrzucony, nie daj Boże powielany. To samo powinno się stać z przekonaniem o pozytywnym wpływie obecności samorządu w mediach na jego wizerunek i skuteczność działania.

Uważam, że nawoływania do medialnych debat między kandydatami na samorządowych liderów, naśladujące apele z wielkiej polityki, są niepotrzebne. Ci, którzy aspirują do roli przywódców, powinni raczej słuchać i organizować niż roztaczać wizje czy wygłaszać obietnice. Wprawdzie liderów w samorządzie zawodowym wybiera się w demokratycznych wyborach, ale w pewnym sensie są to osoby do wynajęcia, które mają realizować cele i zadania wytyczone im przez kolegialne organy, a nie stawać na przywódczym i celebryckim piedestale. Muszą oni umieć godnie znosić krytykę. Niekiedy bywa ona ignorancka i przesiąknięta populistyczną retoryką. Ignorancja i populizm to zresztą także wirusy wielkiej polityki. Choć na szczęście daleko nam jeszcze do epidemii, to ubolewam, że w ostatnim czasie trapią one również samorząd radcowski. Smutne, że dotknęły one też mojego bezpośredniego poprzednika. Wyrażane przez niego publicznie opinie i oceny pracy obecnej krajowej rady bardzo selektywnie, jeśli nie lekceważąco, traktują fakty. Tymczasem w naprawdę istotnych sprawach dotyczących wykonywania zawodu samorząd radcowski w czasie trwającej kadencji nie mógł liczyć na jego wsparcie (w przeciwieństwie do innych byłych prezesów). Takim wsparciem nie jest bowiem mentorska felietonistyka.


Pozostało jeszcze 51% treści

Jeśli już posiadasz konto w Portalu Prawnik.pl - zaloguj się!
Uzyskaj dostęp

Zyskaj dostęp do wiarygodnego źródła informacji dedykowanych prawnikom!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Artykuły płatne

    Artykuły bezpłatne

      Artykuły powiązane
      Śledź nas na:

      Polecamy

      • Rising Stars 2016

        30 wschodzących gwiazd prawa

        30 wschodzących gwiazd prawa

        Podium 5. edycji konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2016 zdominowały kobiety - adw. Karolina Schiffter, prawnik Magdalena Pszczółka i adw. Małgorzata Mączka-Pacholak.

      • Wywiad

        Zestaw mitów prawniczych

        Zestaw mitów prawniczych

        Racjonalny prawodawca to fikcja. Fikcją jest rozdział władzy sądowniczej od wykonawczej. Oraz to, że sędziowie są tylko „ustami ustawy”, że jedynie stosują prawo, lecz go nie tworzą - mówi prof. Bartosz Brożek.

      • Prowadzenie sprawy

        Terminologiczny mętlik

        Terminologiczny mętlik

        Aktualnie Sąd Najwyższy bada zagadnienie dotyczące przyznawania kosztów pomocy prawnej udzielanej z urzędu w sytuacji, w której udział pełnomocnika w sprawie nie był znaczący. Być może rozstrzygając ten problem, pochyli się przy okazji nad znaczeniem pojęciem „prowadzenie sprawy” - piszą adw. Lucyna Staniszewska i apl. adw. Marta Hermanowicz z kancelarii FILIPIAKBABICZ.

      • Wybór prezesa

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Hamletowski dylemat sędziów TK

        Prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista: Nie po to obecna większość parlamentarna uchwaliła w ciągu ostatniego roku sześć ustaw naprawczych dotyczących trybunału, aby sędziowie wybrali sobie kandydatów posiadających poparcie Zgromadzenia Ogólnego TK.